Czy Lwów powinien być polskim miastem?

Czy Lwów powinien być polskim miastem?

Lwów to dla Polaków miejsce niemal mityczne. Jest symbolem dawnej, lepszej Rzeczpospolitej i miastem, z którego stratą wielu z nas nie może się pogodzić. Dlaczego tak jest? Czy mamy prawo rościć sobie prawa do Lwowa w XXI wieku?

Miasto na siedmiu wzgórzach

Początki Lwowa giną w mrokach dziejów. Fryderyk Papée, żyjący w XIX wieku polski historyk, powstanie miasta wiązał z postacią Daniela I Halickiego, średniowiecznego władcy Rusi z XIII wieku. Późniejsze badania dowiodły, że ślady osadnictwa na terenie Lwowa są znacznie wcześniejsze. Niezależnie od powyższych ustaleń pewne jest, że już w czasach Kazimierza Wielkiego Lwów należał do Królestwa Polskiego.

lwów
Okładka przewodnika turystycznego z lat trzydziestych. Fot. Polona

Przez wieki swojego istnienia Lwów był jednym z najważniejszych miejsc na mapie Polski. Przed wojną stanowił trzecie największe miasto II Rzeczpospolitej. Ustępował jedynie Warszawie i Łodzi. Zamieszkiwali go przede wszystkim Polacy, a poza nimi – Rusini, Żydzi, Ormianie, Niemcy, Tatarzy czy Węgrzy. Lwowskie multi-kulti miało swoje wielowiekowe korzenie, których przez długi czas nikt nie śmiał naruszać.

W naszych granicach miasto pozostało do 1939 roku. Potem znajdowało się pod okupacją niemiecką, a po 1945 roku decyzją „wielkiej trójki” wcielone zostało do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W ciągu dwóch lat ze Lwowa przymusowo wysiedlono ponad 100 tysięcy Polaków. Większość z nich osiedliła się na tzw. Ziemiach Odzyskanych obejmujących Warmię, Mazury, Pomorze Zachodnie, Śląsk Opolski i Dolny Śląsk. Ich miejsce w dużej mierze zajęli przybysze z głębi ZSRR.

Dlaczego tęsknimy za Lwowem?

Powoli znikają z naszego świata ludzie, którzy pamiętają polski Lwów, chociaż wciąż nietrudno o seniora urodzonego w tym właśnie mieście. Mimo to współcześni Polacy, niezależnie od wieku, wciąż czują ogromny sentyment do swojej wschodniej stolicy.

lwów
Pocztówka przedstawiająca Teatr Wielki z 1916 r. Fot. Polona

Duży wpływ ma na to dawne bogactwo intelektualne i artystyczne lwowskiego społeczeństwa. Przez wieki wydało ono na świat setki osób, które odegrały w historii naszego kraju ważną rolę. Ze Lwowem związane były takie persony jak Ignacy Łukasiewicz – wynalazca lampy naftowej i pionier europejskiego przemysłu naftowego; Artur Grottger – malarz romantyczny, twórca słynnych grafik powstańczych czy Józef Haller, bohater wojny polsko-bolszewickiej 1919-1921.

Poza tym społeczeństwo Lwowa wykształciło specyficzne poczucie tożsamości, na które składały się własne obyczaje, kultura czy język. Pamięć o nich przetrwała próbę czasu i wciąż funkcjonuje w zbiorowej świadomości Polaków.

Jednak najważniejszą cechą Lwowa, która uchroniła go od zapomnienia, jest jego legenda. W okresie zaborów miasto było jednym z najaktywniejszych ośrodków polskiej opozycji. Dzięki stosunkowo niewielkim represjom ze strony Austriaków w jego granicach swobodnie rozwijała się rodzima kultura – funkcjonowało Muzeum Historyczne Miasta Lwowa, Lwowska Galeria Obrazów, Muzeum Narodowe im. Króla Jana III czy Teatr Wielki. W przeddzień wybuchu I wojny światowej Lwów był centrum polskiej działalności niepodległościowej, a tuż po niej wsławił się obroną najpierw przed siłami ukraińskimi, a później sowieckimi. Za postawę w czasie wojny Lwów uhonorowany został – jako jedyne polskie miasto – orderem Virtuti Militari.

lwów
Pocztówka z 1908 r. Fot. Polona

Tym samym Lwów zapamiętany został przez nas jako „zawsze wierny”, gotowy do walki za swoją polskość, niezmiennie dumny i honorowy. Skupiający w sobie wszystko to, co w Polakach najlepsze i najszlachetniejsze. Tak charakteryzował to zjawisko Wiesław Budzyński w książce „Miasto Lwów”:

„W Polsce każdy ma coś ze Lwowa, stąd jest honor i duma. I tak naprawdę wszyscy jesteśmy lwowianami. To stąd ponoć wyszło powiedzenie o dumnych Polakach, nie skundlonych jak w Kongresówce i nie zadających sobie tego wiecznego pytania tchórzy: walczyć czy nie walczyć. Dlatego Piłsudski, szykując się na wojnę o niepodległość, skierował tu swoje pierwsze kroki. I nie było chyba dumniejszych ludzi w całej Rzeczpospolitej niż we Lwowie”.
Wiesław Budzyński, „Miasto Lwów”

Lwów polski znów?

Sowieci przez ostatnie pół wieku zadbali o to, żeby dawny, polski Lwów już nigdy nie mógł się odrodzić. Dzięki ich polityce dzisiaj miasto zamieszkuje zaledwie kilka tysięcy Polaków, którzy stanowią ułamek wśród 750 tysięcy Ukraińców i Rosjan. Z takiego punktu widzenia jest to miasto na wskroś ukraińskie i nie może być mowy o roszczeniu sobie przez Polaków prawa do jego odzyskania. Kiedykolwiek i jakkolwiek. Oznaczałoby to bowiem powtórzenie barbarzyńskiego manewru Stalina z lat czterdziestych – masowe wysiedlenia Bogu ducha winnych Ukraińców zamieszkujących miasto.

lwów
Pocztówka z 1914 r. przedstawiająca pomnik Jana III Sobieskiego (dzisiaj w Gdańsku). Fot. Polona

Mimo to wśród Polaków często słychać hasła o powrocie Lwowa „do macierzy”. I jakkolwiek jest to całkowicie zrozumiałe, to niepowinny dziwić opór i niechęć ze strony ukraińskiej. Podobnie reagujemy na roszczenia społeczeństwa niemieckiego dotyczące Gdańska czy Śląska. Jałta to zabliźniona rana, której rozdrapywanie do niczego nie prowadzi.

To, co możemy zrobić, to dbać o polskie dziedzictwo Lwowa poprzez wspomaganie przedsięwzięć mających na celu ratowanie miejskich zabytków czy pomoc mniejszości polskiej. Tego typu inicjatyw jest coraz więcej – dzięki nim dawny blask odzyskał m.in. Cmentarz Orląt Lwowskich. Jego ponowne otwarcie nastąpiło w czerwcu 2005 roku. Przede wszystkim zaś możemy pamiętać o dziedzictwie, jakie pozostawił nam Lwów – i pielęgnować je na ziemiach dzisiejszej Rzeczpospolitej.

A czy Waszym zdaniem Lwów powinien być polskim miastem?

***

Do posłuchania:

„Tylko we Lwowie”, 1939 r. (oryginalne wykonanie Szczepko i Tońko, piosenka z filmu „Włóczęgi”)

Chór Dana, „Tango Łyczakowskie”, 1930 r.

Zofia Terne – Piosnka o Lwowie, 1932 r.

4 Comments

  1. Legendy i mity są fajne i społecznie potrzebne, ale niektóre z historycznych legend warto co jakiś czas odbrązowić jak np. lwowskich batiarów, którzy byli ówczesnymi dresami i tyle. Podobnie jak Slepy Maks z Łodzi nie był żadnym Janosikiem tylko zwykłym bandytom.
    bartek

  2. Nie trzeba powtarzać manewru Stalina, wystarczy miasto wcielić i mieszkańców spolonizować lub zachęcić do przyjazdu Polaków z innych miejsc Polski, aby wyrównać przeciwwagę narodową.

    A jedyne co wystarczy to odnowić tradycję uniwersytecką Lwowa, stworzyć ośrodki zachęcające do przyjazdu do miasta takie jak mają stolice miast wojewódzkich. One wciąż rosną, szybciej niż inne miasta na obrzeżach.

  3. Ha, ha, ha! Co proponujesz kolego, wojnę czy zakup jak w przypadku Alaski? Nowy Obwód Kaliningradzki czy może eksterytorialna autostradę z Przemyśla? Z takimi koncepcjami to lepiej książkę napisać i zgłosić się do Fabryki Słów, chętnie wydadzą. Ciekawe co by było jakby na taki pomysł wpadli Niemcy z np. Wrocławiem. I generalnie zapytam: po co? Choć może zabrzmi to obrazoburczo to utrata kresów uchroniła Polskę przed wojna domową taką jak w b. Jugosławii.
    bartek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.