Dlaczego szabla jest lepsza od katany?

Filmowcy z Hollywood skutecznie zaszczepili w ludziach fascynację japońską kataną. Tymczasem nasza rodzima kultura oferuje broń znacznie piękniejszą i bardziej morderczą – jest nią szabla.

Zygmunt Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej pisał o szabli, że była ukochaną bronią narodu polskiego oraz że stosunek, jaki zachodził między nią a Polakiem, był niespotykany w innych krajach.

Przez wieki szable wiernie towarzyszyły naszym przodkom, którzy właśnie ich ostrzami wyrąbali sobie ważne miejsce w historii nowożytnej Europy.

DSC_0850_wynik

Tradycje sięgające średniowiecza

Pierwsze szable na ziemiach polskich pojawiły się już we wczesnym średniowieczu. Przywozili je Awarowie, Madziarzy i inni koczownicy z zachodnich rubieży Wielkiego Stepu, którzy przenikali tereny całej Słowiańszczyzny. Szabel powszechnie używali także Tatarzy, od XIII wieku najeżdżający wschodnie ziemie Królestwa Polskiego.

Jednak historia typowo polskiej szabli rozpoczyna się później, bo w wieku XVI.

W tym okresie znacznie wzrosło wśród naszych przodków zainteresowanie wschodnią, turecką kulturą. Ujmowała ona Polaków swoim przepychem i bogactwem. Polska szlachta chętnie przejmowała osmańskie stroje, tkaniny, dywany, biżuterie, a przede wszystkim – broń.

Warto dodać, że pośrednikami w tym przenikaniu się kultury polskiej i tureckiej byli często Węgrzy. Wielowiekowe stosunki z tym narodem ostatecznie ukoronowane zostały wyborem w drugiej połowie XVI wieku Stefana Batorego na króla Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

W tej sytuacji nie powinno dziwić, że szable – które od wieków powszechnie używane były zarówno przez Turków, jak i Węgrów – stały nieodłącznymi towarzyszkami Sarmatów.

DSC_0774_wynik

Stworzona do zabijania

Piękno szabli nie było jedyną przyczyną jej ogromnej popularności. Znacznie ważniejszy był fakt, iż była to konstrukcyjnie jedna z najlepszych broni białych, jakie wymyślił człowiek.

Zakrzywione jednosieczne głownie zakończone najczęściej obosiecznym piórem nie tylko wzmacniały siłę uderzenia, lecz także pozwalały na skuteczniejsze blokowanie uderzeń przeciwnika.

Dawały też niezliczone możliwości konfiguracji szermierczych, które były specjalnością dawnych Polaków. Polska sztuka walki szablą, nazywana sztuką krzyżową, przez współczesnych uznawana była za jedną z najgroźniejszych na świecie. Dzisiaj reaktywują ją znawcy z Sieniawski & Sons Historical Fencing. O tym projekcie z pewnością jeszcze wspomnę, więc póki co jedynie przedsmak:

Broń godna skrzydlatego jeźdźca

W Rzeczpospolitej Obojga Narodów używano różnego rodzaju szabel – prostych „węgierek” przejętych, jak sama nazwa wskazuje, od naszych południowych sąsiadów; licznych odmian czysto tureckich i tatarskich; a od końca XVII wieku także karabel. Żadna z nich nie dorównała jednak szabli husarskiej.

DSC_0856_wynik

Szable husarskie stanowią szczytowy etap ewolucji broni białej. Nasi przodkowie nie tylko przejęli broń od sąsiadów, lecz także rozwinęli ją do całkowicie oryginalnej, pełnej harmonii postaci.

„Husarka” łączyła w sobie wszystko to, co najlepsze wśród szabel węgierskich, tureckich, a także broni zachodnioeuropejskiej. Posiadała lekko zakrzywioną głownię, najczęściej z obosiecznym piórem i strudzinami. Dłoń szermierza walczącego tą szablą chroniona była przez jelec z wąsami, szeroki kabłąk i obrączkę osłaniającą kciuk – najważniejszy palec szermierza, bez którego nie był on w stanie utrzymać broni białej.

Legenda głosi, że szable husarskie, od koloru pochwy i rękojeści nazywane „szablami czarnymi”, upodobały sobie zastępy zabijaków i rębajłów. Stąd czarna szabla stała się symbolem z jednej strony odwagi i śmiałości, z drugiej – brawury i awanturnictwa.

Dusza zaklęta w głowni

Duszą każdej szabli była głownia. Genueńska, styryjska, damasceńska, wykuta w manufakturze lwowskiej czy krakowskiej – stanowiła o jakości całej broni i była najważniejszą jej częścią. Stąd chętnie ozdabiano ostrza puncami, inskrypcjami, herbami czy wizerunkami królów.

Najczęściej na dawnych szablach można odnaleźć sentencje patriotyczne lub religijne, takie jak „Amor patriae nostra lex”, czyli „Miłość do ojczyzny naszym prawem”; „Vincere aut mori”, czyli „Zwyciężyć albo umrzeć”; „Soli deo gloria”, czyli „Bogu jedynemu chwała” lub „Deus spes mea” – „Bóg moją nadzieją”.

Szable równie chętnie zdobiono dowcipnymi powiedzeniami: „Bez Boga ani do proga, bez karabeli, ani z pościeli” czy „W Bogu wiara, ufność w szabli, a pohańca wezmą diabli”.

Znaki na szabli mogły oznaczać również sympatie polityczne – pod koniec XVI wieku stronnicy Zygmunta III Wazy ozdabiali głownie jego popiersiem, tworząc tym samym „zygmuntówki”. Miało to stanowić przeciwwagę dla „batorówek”, szabel z wizerunkiem zmarłego już wówczas króla Stefana Batorego, używanych przez przeciwników szwedzkiego króla.

Głownie otaczane były szczególną czcią i przekazywane z ojca na syna. Stąd wiele z nich okraszano inskrypcjami mającymi przypominać o wielkich momentach polskiej historii np. „Nie małej ja pod Wiedniem dokonała sztuki, będą mnie Jabłonowskich pamiętać prawnuki” czy „Traktat chocimski zawarłam”.

DSC_0759_wynik

Powrót do korzeni

Szable odegrały ogromną rolę w kształtowaniu się naszej świadomości narodowej. Jako symbol chwalebnej przeszłości popularne były w XVII, XIX wieku i XX-leciu międzywojennym. Przywiązanie Polaków do ich ukochanej broni osłabiły II wojna światowa, rządy komunistyczne, a w końcu popkultura. Dzisiaj wydaje się to zmieniać. Wytwórców prawdziwych, kutych szabel jest w Polsce coraz więcej. Wielu z nich doprowadziło umiejętność ich wyrobu do poziomu prawdziwej sztuki. Zobaczcie prace jednego z najlepszych polskich rzemieślników, p. Andrzeja Mikiciaka:

240375_1367209918491_1493382_o

241209_1368891040518_347383_o

576644_2158709545487_1975174954_n

257064_1366027368928_1036943_o

Na zakończenie cytat Franciszka Salezego Jezierskiego.

”Szabla polska była przed laty straszna narodom, dopóki miękkość wieku, zbytki krajowe nie poprzeinaczały junaków z mocnych i śmiałych – na grzecznych i zabawnych”.

Polecam pamiętać te słowa, kiedy po raz kolejny ktoś będzie próbował wcisnąć wam bujdy o japońskich katanach.

***

EDIT: jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany szczegółami bronioznawczymi, które moim zdaniem świadczą o niewielkiej wartości bojowej katany, zachęcam do obejrzenia jednego z filmów na kanale LindyBeige.

91 Comments

  1. Bardzo fajnie Dariusz :) Brakuje mi tylko jasno wyjaśnienia sprawy dlaczego akurat szabla jest lepsza od katany. Jak pewnie dobrze wiesz każda broń biała służyła do zabijania w szczególny sposób. I tak katana jako broń krojąca, świetnie sobie radziła z japońskimi zbrojami, a szabla polska była typową bronią kawaleryjską.To jak porównywanie piki do miecza, różna broń, różne zastosowania. Jeśli stawiasz tezę to ją udowodnij, a nie tylko wykorzystuj ją jako chwytliwy tytuł.

    1. Dzięki za opinię, Piotrze! :) Przyznaję, że nie chciałem tworzyć tekstu bronioznawczego, a oś katana vs szabla miała mieć charakter bardziej kulturowy niż – nazwijmy to – technologiczny. Ideą bloga jest promowanie tego, co polskie, a co często przykryte jest popkulturową papką gorszej jakości.

      Jeżeli pojawi się więcej tego typu głosów – chętnie opiszę krok po kroku dlaczego technologicznie katana jest gorsza od szabli (np. husarskiej), przy czym – jak sam zauważyłeś – na poziomie użytkowania były to narzędzia o trochę innym zastosowaniu.

      Nie zmienia to faktu, że katana sama w sobie jest straszliwie przereklamowana i na poziomie technologicznym uważam ją za broń nudną, nierozwojową i zacofaną.

      1. Katana jest bronią twardą ze słabej stali
        – dla tego musieli ją skuwać z tylu warstw. Szabla ale nie tylko, właściwie każda broń europejska ma lepszy stosunek ciężaru do długości i większą elastyczność.

      2. Szable szablami, ale pominął Pan inną bardzo popularną w Polsce broń, a w zasadzie dwa typy broni, mianowicie nadziak oraz czekan. Co do popularności samej szabli w Polsce niewątpliwie wraz z rozwojem broni palnej i stopniowym odejściem od pełnej zbroi płytowej szable zyskiwały na znaczeniu, jako że była to broń idealna do zadawania cięć lekko opancerzonym lub nieopancerzonym przeciwnikom, natomiast do otwierania ciężkozbrojnego nadawały się raczej średnio.Tutaj właśnie wspomniane czekany i nadziaki sprawiały się znacznie lepiej, lub chociażby bardziej wszechstronny miecz, który mógł służyć jako improwizowana „maczuga”( mordhau) lub do zadawania szybkich precyzyjnych pchnięć w łączenia elementów zbroi (halfswording), ciężko było by zastosować którąkolwiek z owych metod w przypadku szabli lub katany…

        1. Przede wszytkim pominął Pan Rybacki kopię husarską, która pozwalała husarii na istną rzeź. Bitwa pod połonką 5 i 6 husarzy ponabijanych na kopie..

          1. Mogę prosic usunięcie tego mojego komentarza, jest on niepełny, bo mi się wklikał w czasie, kiedy mi sie nacisnął back space i zdanie nie ma sensu;) Poniżej jest powtórzony tak jak trzeba.

        2. Przede wszytkim pominął Pan Rybacki kopię husarską, która pozwalała husarii na istną rzeź. Bitwa pod połonką 5 i 6 piechurów ponabijanych przez husarzy na kopie..

          1. Kopia husarska, tak jak i rycerska, była w zasadzie bronią jednorazowego użytku. Miała długość ok 5m i była pusta w środku. Inaczej nie dawał by się jej utrzymać. służyła w zasadzie wyłącznie do przełamywania szyków przy pierwszym uderzeniu. Po ich skruszeniu husaria albo wycofywała się po nowe kopie, które woziła w taborach albo używał koncerzy.

          2. Uściślę Panie Romanie to co Pan mówi. Husaria nigdy nie rezygnowała z możliwości ponownych szarż w niektórych bitwach szarże husarii ponawiane były kilkanaście razy, polecam poczytać o Kłuszynie… Kopia husarska dochodziła do ponad 6 metrów. drążone jej kawałki były sklejane klejem, wytwarzanym z gotujacej się głowy konkretnego gatunku ryby, a sama kopia była zabezpieczana smołą i snurem konopnym, aby przy złamaniu drzazgi nie raniły posługującego się nią rycerza lub jego towarzyszy jak to działo się w przypadku kopii rycerskich, od których na turniejach tą przyczyną nawet ginęli śmiałokowie, a zdarzył się i król;) Kopia to jedyny element uzbrojenia husarza, który obowiązek miała dostarczać Korona. Od liczby dostarczonych kopii, a przede wszystkim od warunków bitewnego pola zależało ile razy husaria użyje kopii. Owszem zawsze sie kruszyła taka kopia, ale efekty były piorunujące, nikogo nie dziwiło, jeżeli taka kopia za jednym zamachem zaliczyła 3 ludzi. Szabel używano wcale nie w pierwszej kolejności po kopii, TO ZAWSZE ZALEŻAŁO OD WARUNKÓW BITEWNEGO POLA, koncerz i pałasz świetnie odpuszkowywał opancerzoną piechotę, po drodze husarz miał cały arsenał broni: nadziak, buzdygan,czekan, łuk, wspomniane koncerz czy pałasz, wreszcie dwa jednostrzałowe pistolety po obydwu stronach siodła.. Szabel dobywano, wtedy kiedy ich użycie było najoptymalniejsze, bardzo często używana była SZABLA okazją harców, kiedy husarze tracili swe wierzchowce na polu bitwy (również szkolone do gryzienia, kopania, przygniatania przciwnika, do zwinnych zwrotów i trzymania szyku kolano w kolano), przewaznie dobierali sie w pary, stawali plecami do siebie i właśnie z SZABLĄ w ręku walczyli z liczniejszym przeciwnikiem.

          3. Jakkolwiek to właśnie szabla i kopią były brońmi zbierajacymi najszersze żniwo w ludziach- tj. w martwym wrogu, to przypominam, że były również inne bronie, z których husaria korzystała i nie zawsze najpierw dobywała szabel, to zależało na prawdę od potrzeby i warunków na polu bitwy..

      3. No to niewiele Pan wie o nihonto. Technologicznie była to broń niezwykle zaawansowana – sama obróbka stali znamionowała mistrzostwo. Miękki rdzeń a bardziej nawęglona zewnętrzna część dawały jej świetne właściwości tnące i niezwykłą twardość i ostrość, nieosiągalną dla hartowanej całościowo szabli. I tu należy doszukiwać się różnicy podstawowej. Pominął Pan zupełnie kwestię oprawy, odmienne techniki stosowane w szermierce japońskiej i europejskiej. To powoduje że artykuł pozostaje niedopracowany i wpisuje się niejako w popularny ostatnio trend dyskredytujący katanę jako znakomitą broń. Katana jako typ broni jest szablą, gdyby oprawić ją w sposób europejski można by nią stosować techniki europejskiej szermierki z równym powodzeniem. Jednak w przypadku trafienia skutek byłby bardziej spektakularny ze względu na ostrość. Techniki japońskiej szermierki bazowały nie na wiązaniu broni przeciwnika i zasłonach a na atakach wyprzedzających były zatem rózne i dla tej koncepcji walki powstała katana. A na koniec polecam poszukać informacji o konfrontacji Pana Zabłockiego z japończykiem Ando i mimo tłumaczeń naszego mistrza, pojedynek przegrał to podaję jako ciekawostkę. Jestem pełen podziwu dla naszej tradycji militarnej ale i pełen podziwu dla katany jako broni i jej koncepcji i niepotrzebuje do tego filmów amerykańskich wystarczy obcowanie z nią „na żywo”. Wystarczy również porozmawiać z fachowcami i kowalami by wyrobić sobie miarodajną opinię. Ponad szable dawne parametrami można pzeiwstawić dobrej katanie szablę wz 34 – a to ze względu na fenomenalną stal.

        1. japońska metalurgia może i była bardzo zaawansowana, ale zaawansowana jak na możliwości materiałowe tamtego czasu i tamtego miejsca. w tym samym czasie w europie metalurgia była na znacznie wyższym poziomie właśnie ze względu na dostępność materiału oraz na jego jakość. Japonia jest bardzo uboga w surowce w porównaniu do europy. to tak jak by porównać cywiliacje które znały metal a które zatrzymały się na kamieniu. Nie można odmówić kunsztu obróbki kamienia jednym ale porównując niektóre parametry do tych które posiada metal, kamień wypada słabo. a co do metody walki, widze, że bazujesz na technikach walki szablą z filmów… widze że o technikach walki krzyżowej nie słyszałeś. a szkoda bo nawet w artykule jest filmik. a to że styl walki kataną polegal na wyprzedzaniu ciosu przeciwnika też nie wzieło się znikąd . również miał na to wpływ fakt że stal (nie mowie o umiejętnościach obróbki)byłą w tamtym rejonie byłą dość słaba. Bo uwierz, że jesli mieli by jej tyle ile w europie to zapewne też by tam wszyscy biegali w pełnych zbrojach płytowych. bo głupi nie byli. ale z braku laku wymyslali inne rozwiązania. a co do ostrości to nawet nie chce mi sie komentowac…. tak oczywiście katany były ostre a szable tępe…. nie to oczywiście żart…. szable były tak samo ostre na katany…. bez problemu cieły stalowe pręty. a niestety a takich strajnych testach katany pękały….

    2. Dariuszu, wg mnie wychodzimy tutaj trochę ze złego założenia, porównując obie bronie. Należy pamiętać, że porównywanie szabli, katany, szpady czy miecza europejskiego to nie to samo, co porównywanie kilku rodzajów pistoletów. Takie porównanie ma więcej wspólnego z zestawieniem np. karabinu automatycznego M16 z karabinkiem P90 czy pistoletem automatycznym MP5. Te bronie z uwagi na swoje różnice konstrukcyjne mają zupełnie inne zastosowanie, podobnie jak omawiane bronie białe. Katana i szabla były zaprojektowane do zupełnie innego sposobu walki. Z tego powodu trudno mówić, że jedna broń była świetna, a druga beznadziejna. Obie spełniały po prostu inne cele. Zaś co do katany, to stwierdzenie o jej zacofaniu technologicznym wydaje mi się niesprawiedliwe. Można mieć różną opinię na jej temat, natomiast od strony technologiczno-metalurgicznej miecz ten był bardzo zaawansowany. Polecam film Miecz Samuraja, do znalezienia na YT. Oczywiście szabla jest świetną bronią, podobnie jak katana, dlatego najlepiej jest chyba docenić klasę obu broni :) Natomiast dla mnie osobiście ulubioną bronią białą był klasyczny średniowieczny miecz rycerski :)

      1. Pani Marto,pozwolę sobie na małe sprostowanie-otóż zgodnie z przyjętymi w naszym kraju normami, M 16 jest karabinkiem(strzela amunicją pośrednią 5,56 x 45 NATO)byłby karabinem jeśliby używał naboju karabinowego -w USA i na Zachodzie był to nabój 7,62 x 51 NATO,zaś tzw.Blok Wschodni używał naboju 7,62 x 54 Mosin.P 90 jest to pistolet maszynowy tak jak H&K MP5,z tą różnicą że P90 strzela amunicją pistoletową 5,7 x28 mm,a broń niemiecka zasilana jest popularnym nabojem pistoletowym 9 x 19 mm Parabellum.

    3. No to teraz pojechales po bandzie.
      Obie bronie sa do tego samego. Jest to bron sieczna. A pika i miecz to dwie zupelnie inne bajki. I katana to tez bron kawalerykska- bo bylo jej wiele rodzajow. A bron „krojaca” to ja mam w kuchni. Drogi Łotsonie.

        1. W ogóle mnie to nie dziwi. W szablach okresu międzywojennego zdarzają się nieprzepisowe głownie 100-200 letnie. Tym większą bzdurą jest klasyfikowanie szabli wyłącznie po rękojeści, co zechciała Pani zaproponować wyżej.

          1. Proszę w takim razie Profesorowi Kwaśniewiczowi powiedzieć, że opowiada bzdury w swoich książkach. Jakkolwiek z paroma poglądami Pana Profesora w kwestii zastosowania broni się z nim nie zgadzam, to akurat w tej kwestii w zupełności, a jego dorobek bronioznawczy jest na prawdę ogromy. Nie uprościłam też sprawy w sposób, który Pan tutaj mi sugeruje. Natomiast szabla husarska z głownią z szabli innego typu, w boju w stu procentach spełni rolę szabli husarskiej i wg. tego kryterium może tak być kwalifikowana (pomijając, to że po za technikami z użyciem palucha, to techniki w obydwu broniach się pokrywają).

            W drugą stronę przykładowo manipulacji na paluchu sobie nie zrobię szablą, która ma rękojeść karabelową a głownię wprawioną ma z batorówki, czy szabli husarskiej lub polsko-węgierskiej – BO PALUCHA BRAK. Nie ma też taka broń kabłąka załamanego względem jelca w kącie stu pięciu stopni nie łączącego się bezpośrednio z głowicą, przez co amoryzuje siłę cięcia.. Znowu kłania się technika bitewna.. i tutaj pełna racja Profesora Kwaśniewicza w jego klasyfikacji bronioznawczej..

  2. Co do procesu technologicznego przy katanie to nie zgodzę się, że jest nudny, to wiele ciężkiej i mozolnej pracy przy tworzeniu warstw.
    Ale sam artykuł bardzo mi się podoba 😉

  3. Nie licząc że nie ma czegoś takiego jaka miecz katana tylko jest szabla uchigatana to zastanawiam się dlaczego Pan pisze że sztukę krzyżową to właśnie reaktywują Sieniawscy (od kilku lat) kiedy to Signum Polonicum od 35 lat tym tematem się zajmuje? Od 1981 roku, przez liczne seminaria, szkolenia, pokazy i wykłady rekonstruujemy polską sztukę walki, w tym sztukę krzyżową (sama walka szablą jest znacznie bardziej rozbudowana niż tylko sztuka krzyżowa choć ona jest podstawą). Również paluch nie jest dlatego żeby chronić kciuk – to cecha zaledwie dodatkowa. Paluch służy do polepszenia uchwytu i kontroli broni i pozwala na zatrzymanie cięcia przy szybkich i silnych cięciach nadgarstkowych co pozwala na bardzo rozbudowaną szermierkę. Nie ma potrzeba szeroko machać, odsłaniając się niczym Japończycy w pozycji do cięcia men. Pozdrawiam!

      1. Krótkie kompendium wiedzy:)
        1) Signum Polonicom powstało formalnie i zostało zarejestrowane jako stowarzyszenie po wcześniejszych wieloletnich badaniach w 1986 roku, jako pierwsza instytucja zajmująca się rekonstruowaniem polskich tradycji orężnych, jeszcze zanim na powstały pierwsze bractwa rycerskie, czy zanim pierwsi rekonstruktorzy zaczęli się interesować czymś takim jak REKONSTRUKCJA HISTORYCZNA. Signum Polonicom wszystko co wprowadza do programów szkoleniowych oraz do ceremoniału, wcześniej potwierdziło to w badaniu źródeł historycznych.
        2) Zbigniew Sawicki herbu Lubisz jest Twórcą stylu Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicom. Napisał 4 książki, na temat Polskiej Sztuki Walki, podręcznik, dwa traktaty szablowe i interpretację traktatu Starzewskiego, będącego podstawowym źródłem m. In. Do terminologii staropolskiej w zakresie technik, kt husarze posługiwali się na polu bitwy. Odkrył również m. in., nie znany historiografii traktat Ivanovskiego – zamieszczony na naszej stronie. Książki Zbigniewa Sawickiego nie tylko obejmują cały zakres historiografii polskiej i światowej dot. tematu, ale również wnoszą treści, które nigdy nie zostały wcześniej powiedziane. Za Swoje badania Zbigniew Sawicki Został odznaczony wieloma odznaczeniami (m.in. Koło gen w Londynie, Tow. Gimnastyczne Sokół, wyróżnienia na kongresach sztuk Walki)

        3) Mistrz Zbigniew Sawicki jest uznawanym autorytetem, traktownym jak ostateczna wyrocznia w komisjo Uniwersyteckiej powołanej do badania spraw szermierki sportowej i klasycznej Idokan, na to stanowisko został desygnowany z polecenia Pana dr hab. Wojciecha Zabłockiego, który temat w najnowszej historiografii poruszył jako pierwszy.
        4) W Polsce i w Europie w ramach SP zrzeszone są następujące kluby Signum Polonicom, które są stowarzyszeniami (każde z odrębnym KRSem) Centralny Ośrodek Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicum w Zawierciu, w Łodzi, w Pińczowie, w Bydgoszczy, w Czeskich Budziejowicach, w Ksawerowie, w Katowicach i przedstawicielstwa w Kątach Wrocławskich, w Radomiu i w Etain we Francji. Każdy klub posiada kadrę instruktorską, która w tygodniu prowadzi regularne treningi i która doszkala się na seminariach instruktorskich. Posiadamy również własne konie, które szkolimy w jeździe po husarsku, w Ksawerowie znajduje się ośrodek husarski. Jeden z naszych instruktorów podczas swojej służby wojskowej, nauczał w wojsku polskim Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicom.

        5) Dziedzictwo husarii jest naszym skarbem narodowym, który powinniśmy zachować dla potomnych, i o którym powinniśmy mówić na Świecie. Ponieważ techniki, którymi posługiwała się husaria były swego rodzaju systemem bitewnym i w realiach światowych najbardziej zbliozne są do powstałych na podstawie takich systemów bitewnych sztuk Walki, dlatego mówimy o POLSKIEJ SZTUCE WALKI SIGNUM POLONICUM. Sama łacińska nazwa jest wymowna.. Stopnie szkoleniowe są nadawane po to, aby stabilizować metodykę szkolenia. Uczeń, starszy uczeń, praktykant, asystent, stopnie instruktorskie i mistrzowskie, zawierają konkretne programy obejmujące przeznaczony dla nich zakres technik.

        6) W swej istocie Signum Polonicom kontynuuje tradycje polskie, a nie tradycje wschodnich sztuk walki, dlatego nadawane są również wojskowe stopnie historyczne, które funkcjonowały w wojsku koronnym: hetman, rotmistrz, pułkownik, namiestnik. Dodatkowo mamy stopnie administracyjne funkcjonujące w Rzeczpospolitej Korony Królestwa Polskiego, jak: włodarz, kasztelan. Tytuły te zgodnie z tym, że inwestytura pierwotnie należała do kościoła, nadane zostały przez arcybiskupa poprzez ręce mianowanego przez kurię łódźką kapelana SP. Nadania zostały potwierdzone oficjalnym dokumentem, na którym podpisy złożyli arcybiskup i władze gminy, w której odbywały się nominacje. Z powodu takiego podejścia do tematu w Signum Polonicom obowiązują tzw. „Artykuły hetmańskie”, będące odpowiednikiem koronnych regulaminów wojskowych.

        7) Polska kultura narodowa przez tysiąc lat związana była nierozerwalnie z tradycją chrześcijaństwa i kościoła katolickiego. Dlatego pielęgnowanie tych tradycji jest dla nas ważne. Ceremoniał, który obejmuje m. in. przypasywanie się do szabli w celu użycia szabli na polu bitwy, czy wyciąganie szabel z pochew przy czytaniu ewangelii na znak jej obrony, to staropolskie zwyczaje, które możemy postawić obok zwyczajów wykonywania portretów trumiennych, czy kruszenia kopii na grobie husarza..

        8) W Signum Polonicom, mamy dwa typy regulaminowych strojów. Strój treningowy – obowiązujący na seminariach z godłem Signum Polonicom. Oraz dopuszczalny na seminariach, oraz obowiązkowy na pokazach i imprezach historycznych strój historyczny z epoki. nawiązanie do tradcji chrześcijańskiej

        9) Polska Sztuka Walki Signum Polonicom odtwarza Polskie tradycje orężne, w profilu husarskim są to właśnie techniki, którymi posługiwała się husaria. Staropolska szermierka czerpie więc wzorce z systemu bitewnego, tj. takiego, który był wykorzystywany na polach bitew. Szermierka staropolska w tym kontekście jest w swojej istocie przeciwną do sportowej! Szermierka sportowa wykształciła się bowiem nie na polach bitew, ale jest kontynuacją szermierki pojedynkowej, i to idącej wg. tradycji posługiwania się brońmy kolnymi. Szermierka staropolska przeciwnie! Szermierka staropolska szła za tradycją posługiwania się bronią sieczną! Struktura broni siecznej sama z siebie wymaga zastosowania innych technik niż broń kolna! Szabla husarska była niezwykle giętka, co pozwoliło, na wypracowanie nieporównywalnie większej ilości zasłon, w których gronie były takie, którymi inne bronie nie dysponowały, przez co narażone były na ciecia i pchnięcia, na które nie miały ani obrony ani odpowiedzi. Jedynym co łączy szermierkę staropolską ze sportową jest to, że szermierka polską szablą husarską jest szermierką stricte nadgarstkową, a cięcia innego typu (np. z ramienia) w niej obecne są w zakresie dalszego zainteresowania. Dlatego nie można wiązać istoty tego co robimy z szermierką sportową!

        10) Każdy klub SP prowadzi kroniki klubowe. Centralny ośrodek Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicom prowadzi ogóle kalendarium. Skrócona wersja na stronie. http://www.signum-polonicum.com.pl/kategorie/husaria_signum_polonicum.
        Tutaj możemy przeczytać o tym jak Signum Polonicom trzymało wartę przy papieżu Janie Pawle drugim w czasie jego wizyty w Polsce w 1999 r. o pierwszych gonitwach husarskich organizowanych przez Signum Polonicom, o jego uczestnictwie jako reprezentanta Polski na EXPO 2000 w Hanowerze, o wizycie na Kahlenbergu pod Wiedniem (wrzesień) i spotkaniu ze ś.p. prezydentem Ryszardem Kaczorowskim i o dziesiątkach innych imprez, w których Signum Polonicom brało udział. W rozszerzonej kronice klubowej mamy zapisanej uczestnictwo w programie bufet mistrzów sprzed 20 lat w którym porównywano Polską i wschodnie sztuki walki…

        11) Bierzemy udział w ważnych oficjalnych wydarzeniach państwowych, zapraszani przez władze miast, m. in. uczestniczyliśmy w imprezie lotniczej w Łasku, gdzie robiliśmy pokaz, w odsłonięciu pomników Słowika i Antala w czasie „Dni Polsko Węgierskich”, gdzie obecne były głowy państw Polski i Węgier, w otwarciu konsulatu generalnego Węgier w Krakowie, czy na zaproszenie Pani konsul generalnej Węgier P. Adrienne Kormendy w targach książki w Krakowie i wielu tego typu imprezach. Bardzo ważne są również nasze wystąpienia na międzynarodowych Kongresach sportów i Sztuk Walki, na których reprezentujemy wytworzony przez Polaków SYSTEM BITEWNY!

        1. O ile wiem, to sztuka krzyżowa w Signum Polonicum opiera się tylko na Starzewskim, prawda? A Starzewski to przecież tak naprawdę nie sztuka krzyżowa tylko XIX wiek.

          Brak źródeł powoduje, że ciężko określić jaka ta sztuka krzyżowa tak naprawdę była. Ale trzeba przyznać, że Sieniawscy zrobili kawał dobrej roboty odtwarzając metodykę. Przede wszystkim jednak rozgraniczyli XIX wieczny sposób prowadzenia walki pojedynkowej od XVI i XVII wiecznej walki bojowej nazywanej sztuką krzyżową.

          Szanując cały wkład Signum Polonicum w szerzenie wiedzy o polskiej szabli (m.in. bardzo ładna książka Sawickiego), wydaje mi się jednak, że Sieniawscy mają rację, że wszelkie statyczne zasłony mają niewiele wspólnego ze sztuką krzyżową, w której „cięcia i zasłony krzyż stanowiły”. W polu mamy do czynienia z walką niezwykle dynamiczną, w której nie ma czasu na zasłony statyczne (jak w pojedynkach). Każde cięcie było jednocześnie zasłoną i stąd właśnie pochodzi nazwa tej niezwykłej sztuki!

          Pozdrawiam

          1. Panie Adamie, Starzewski napisał swoje dzieło w 1836 r., ale pisze on z perspektywy czasu o szermierce staropolskiej, więc jest uważane za źródło do epok wcześniejszych. Rozumiem, że bład wynika stąd, że nie widział Pan tego źródła, ani interpretacji Z. Sawickiego. Tu też popełnia Pan błąd, bo do tej pory książek Mistrza ukazały się 4 nie jedna, plus artykuły pokonferencyjne. Myślę, że 35 lat pracy na źródłach wygrywa z 6 latami. Niestety źle Pan rozumie to co robią sieniawscy. Oni nie rozgraniczyli jednego i drugiego, dalej korzystają ze sportowych wzorów, które poznali u pana Zabłckiego. Część terminologi niestety zapożyczli również ze Starzewskiego, bo skąd inąd nie mogli, bo nie ma;) Czy to Panowie Sieniawscy są w komisji razem z Panem Zabłockim (a przecież u niego się uczyli), i czy to ich on polecił jako głownego specjalistę? NIE w komisji idokan, jest Mistrz Zbigniew Sawicki, polecony przez Prof. Zabłockiego jako najlepszy w temacie specjalista. Rozumiem, że nie czytał Pan wszystkich 4 książek Z. Sawickiego, ani nie zna Pan publikacji wewnątrzklubowych, to Pan nie wie. Signum korzysta z całego spektrum źródeł, których duża część wymieniona jest i na stronie SP i w książkach w przypisach, duża część źródeł pozostaje nie ujęta w nich, ponieważ w książkach Z. Sawickiego ogólnodostępnych mamy niepełne programy z ucznia i starszego ucznia, natomiast materiały do wyższych stopni (praktykant, asystent, stopnie instruktorskie i mistrzowskie) ujęte są w publikacjach wewnątrzklubowych. To Mistrz Zbigniew Sawicki odkrył traktat Ivanowskiego w ogóle wcześniej nie znany. Co do sztuki krzyżowej, to całej teorii Panu wykąłdać nie będę, ale się oodniosę do tego co Pan poruszył. mamy cięcia wromb, odlew, nyżkiem podlew, zasłony odpowiadające to 2, 8,i skośne 5 i 6. Dla osoby, która nie zna jednego i drugiego te zasłony mogą wyglądać w ogóle jak cięcia… Nie ma czasu na zasłony? To co jak 2 wprawnych szermierzy stanie na przeciw siebie, to co, sugeruje Pan, że ten który pierwszy tnie, ten wygrywa? Wie Pan jakie jest spektrum technik, aby cięcie zablokować? Powiem Panu, że na każdy ze stopni w SP sam spis technik zajmuje kilkanaście stron- bez opisu. Panowie Sieniawscy pokazują 4 ruchy na nogach i 4 cięcia.. ale niesamowicie rozciagaja to na parę filmików i ponieważ tak im wygodniej, to twierdzą, że sztuka ta nie tyczyła się walki z koniem… otóż tyczyła się również.. Na ikonografi też mamy tego dowody.. Ale o tym nie mówię do czasu, aż napisze moją pracę na ten temat.. Na koniec jeszcze odniosę się do tego, że Panowie Sieniawscy wyprowadzaja cięcie aż z przestrzeni nad swoją własną głową, tworząc miejsce na to, żeby ktoś wystarczająćo szybki ciachnął lub pchnął ich w czasie odsłoniecia się. Szermierka staropolska polegała na czymś wręćz odwrotnym tj. na technice nadgarstkowej. I teraz czysta fizyka. Cięcie wyprowadzane z nadgarstka nie potrzebuje czasu na zamach (jak cięcia zamachowe), więc czas dotarcia do punktu rdzennych cięć jest krótszy, dodatkowo sama droga jest krótsza, oszczędzamy czas i drogę.. Natomiast można spekulować, czy korweta dwa razy szybciej obróci po tej samej drodze czy np. skoda jadąc najkrótszą drogą w tym czasie raz jeden. Tu już zachodzi czynnik szermierza, jego wyszkolenia , siły umiejętności. Natomiast w warunkach czysto laboratoryjnych droga cięcia wychodzącego z nadgarstka jest najszybsza i najkrótsza do celu. A moze mi Pan wierzyć, że takie cięcia są bardzo silne, tylko niewyćwiczona w nich osoba może twierdzić inaczej.. A jeszcze dodajmy do tego dobicia.. Po wiecej informacji zapraszam na treningi Signum Polonicum.

          2. Do tego można dodać że Pan Sieniawski sam sobie nielogicznie przeczy. W wywiadzie dla newsweek historia zapytany czy tą sztukę krzyżową uprawiali zarówno szlachcice w burdzie karczemnej jak i husarze pod Kircholmem, stwierdził, że jednak to ta szlachta a nie husaria, bo konno można tyko kilka prostych cięć zadać. I teraz widać gdzie tu nielogiczność. Nie? Już wyjaśniam. Skoro wiadomo, że 99% pojedynków kończyło się lekkimi ranami od cięć wręcznych (uszy, nosy, wąsy, lekkie, płytkie ranny) to dlaczego ta szlachta posługująca się tak morderczymi zamachowymi cięciami które służyły do zabijania (bo niby nadgarstkowe są za słabe) zaledwie się ranili? A husaria, pokonująca wielokrotnie liczniejszych wrogów i kładących ich pokotem używała kilku prostych cięć? Ta husaria, która w walce na broń białą była niepokonana? Czy to nie jest nielogiczne? Sam Pan Sieniawski stwierdził ze te zamachowe cięcia nie są do walki z konia… A teraz pytanie. Kim przede wszystkim byli polscy wojownicy? Piechotą czy kawalerią? No właśnie. Więc chyba oczywiste że szermierka piesza musiała być wtórna do konnej, podstawowej? Oczywiście, zaprawa piesza była potrzebna najpierw, ale potem wsiadało się na koń i walczyło konno (tak jak w Signum Polonicum – najpierw zaprawa w pozycji jeźdźca na ziemi, potem na koń). A postawa czelna na ziemi jest wtórna – bo byliśmy narodem konnym. A do tego twierdzenie że z nadgarstka cięcie jest za słabe – cóż, wtedy ludzie ćwiczyli od 6 latka, i po 20 latach codziennych ćwiczeń słabi raczej nie byli. A to że teraz jak się ćwiczy na sali trochę w tygodniu, to nie dziwne że nadgarstek słabiutki i siły nie ma. Do tego sama konstrukcja szabel polskich (tępa zastawa, prawie obły profil ostrza, niewielka krzywizna szabel husarskich) wskazuje na zasłony statyczne i cięcia z nadgarstka (paluch!). Oczywiście szermierka staropolska to nie tylko cięcia krzyżowe – to znacznie bardziej rozbudowana sztuka walki pozwalająca na poradzenie sobie z każdym przeciwnikiem (dźwignie, obalenia, przechwyty broni i ręki, zapasy). A cięcia z nadgarstka są najszybszą formą ataku , zaraz obok pchnięć. W Signum Polonicum, gdzie odtwarzamy całe spektrum walki dawnych husarzy, najlepszych z najlepszych, sztuka walki to niezwykle wewnętrznie spójny i bardzo rozbudowany program, ze swoja metodyką i określonymi progami rozwoju. W Signum Polonicum nie ograniczamy sio do kilku „cięć na krzyż” ale do całego arsenału technik, gdzie cięcia krzyżowe są zaledwie wycinkiem, ważnym, ale wycinkiem całej sztuki walki. Zasłony statyczne i cięcia z nadgarstka, bynajmniej nie są też jedynymi metodami wali (np. cięcia tasakowe, cięcie tureckie) czy inne typy zasłon. I podstawą jest koń. Ktoś, kto próbuje odtworzyć staropolską sztukę walki bez skoncentrowania się wręcz na koniu, i zdaniu sobie sprawy że to on był podstawą, i że to z jego grzbietu Polacy kładli pokotem tysiące pod Kircholmem, Kłuszynem, Beresteczkiem czy Wiedniem, nie ma szans nawet zbliżyć sie do istoty sprawy, a wszystko co robi jest sztucznym, czasami również widowiskowym, ale jednak tylko salonowym „sztukmistrzowaniem”. Bo to właśnie nie karczemna burda była miejscem gdzie wykuwała się polska sztuka walki (w tym sztuka krzyżowa) ale pole bitwy. I to pole bitwy widziane z końskiego grzbietu. Pozdrawiam!

    1. Problem tylko w tym, że ta husaria konno to raczej kładła przeciwników nieco dłuższą bronią. Stąd obala to tezę „najpierw koń, potem szermierka”. Szabla nie była pierwszym wyborem ciężkiego kawalerzysty. Przed nią była kopia, koncerz, rohatyna i wiele innych. Dodam jeszcze, że strasznie irytujące jest to natężenie nazwy Państwa stowarzyszenia na centymetr kwadratowy ekranu. Zdążyliśmy już zauważyć, że – we własnej opinii – są Państwo najwybitniejszymi specjalistami. Nie trzeba tego powtarzać w każdym wpisie.

      1. Szkoda, że przed odpowiedzią na komentarz Kuby, nie przeczytał Pan wnikliwie tego co ja napisałam o kopii w komentarzach, zwracjąc już uwagę, że pominął Pan jej istnienie, zresztą pisałam tu o niej dosyć obszernie, jak i o innym uzbrojeniu. Proszę to zauważyć. Natomiast absolutnie nie jest to argument za deprecjacją szabli w konnej walce. Czyżby czuł się Pan tak osaczony, że zaczyna przeczyć własnemu tekstowi? To przecież Pan (pomijając parę ważnych szczegółów) rozpisuje się w artykule o zaletach szabli husarskiej. Husaria to kawaleria, nie było pieszych husarzy, mam nadzieję, że mamy tu jasność. Mam nadzieję, że nie sugeruje Pan tutaj również, że to husaria używała rohatyn, może w jednej ręce kopia a w drugiej rohatyna? Proszę wybaczyć żart i rozwiać moje wątpliwośći oraz powiedzieć, że nie to miał Pan na myśli. Mam nadzieję, że nie o to Panu chodzi, bo rohatyna to była broń jazdy kozackiej (pancernej), która nota bene była średnią kawalerią nie ciężką. Zdaje sobie Pan sprawę, że każdy specjalista, który przeczyta tego typu Pana wypowiedzi pomyśli sobie odpowiednio o Pana kompetencjach? Ja życzliwie zwracam uwagę, aby przemyślał Pan kwestie, o których Pan pisze. Mam głeboką nadzieję, ze to był skrót myślowy. Natomiast w tłumie myśli Pan jak husaria walczyła? Kopia była do szarży… pałasz przykładowo służył do walki z pieszym, do harców husaria częstokroć używała szabel, na polu bitewnym również, pisałam o szerokim spectrum różnych broni, ale nie stawiałam szabli na szarym końcu, wręcz przeciwnie. Natomiast Pan to się chyba już całkiem pogubił. Proszę się tak nie przejmować, doceniamy intencje, nasze komentarze nie są ze złej woli, a po to, żeby zachęcić Pana jeszcze do zgłębienia tematu i napisania „poprawionego” tekstu;)

        1. Pani Marto, problem w tym, że w tekście nie ma błędów. Poprawienie go to wg Pani napisanie jota w jotę wg Pani nieomylnego zdania, w mojej opinii pełnego powszechnych mitów i podstawowych błędów. Stąd bardzo Państwu dziekuję za uwagi, ale nie skorzystam 😉

          1. Panie Dariuszu, pytanie postawione w tytule artykułu nie znajduje ani pełnego rozwinięcia ani odpowiedzi w treści artykułu. Nie jest to zgodne z warsztatem dziennikarza, a już zupełnie z warsztatem historyka, do którego roli chce Pan jak się zdaje pretendować. Tekst pozbawiony jest aparatu naukowego, a tezy badawczej nie ma, a jeżeli uznać, ze jest nią postawione w tytule pytanie, to pozostaje ona bez odpowiedzi. Popełnia Pan szereg błędów, które Panu już wykazałam w moich komentarzach. Jednym z nich jest terminologia zwiazana z nazewnictwem japońskich szabel. Kolejnym brak jakichkolwiek odniesień do tychże szabel japońskich, kolejne błędy wykazałam już w innych komentarzach względem polskich szabel. W swoich komentarzach powoływałam się na monografie, źródła oraz na szanowane autorytety naukowe. Pan nie był w stanie odnieść się do tego co mówię powołując się na chociażby jedną monografię nie mówiąc o źródłach. Opinię Pan może mieć, ale skoro nie może jej Pan poprzeć, to nie powinien się Pan wypowiadać, a już tym bardziej napadać na osoby, które dysponują większą od Pana wiedzą. Już udowodnił Pan, że nie czytał Pan pozycji, o których mówię ani innych w temacie, więc jak może Pan mieć w ogóle wyrobioną opinię?

            Z powyższych powodów twierdzę również, że nie może Pan w ogóle posiadać opini na temat „mitów”, o których Pan pisze, ponieważ prawdopodobnie to co już Pan tu uznał za „mit”, usłyszał Pan dopiero od Nas po raz pierwszy. Treści te dosyć szybko dzięki Panu uzyskały tu status mitu, choć są najnowszym osiągnięciem w historiografii w temacie. Dowodem tego, że nie znał Pan tych tez wcześniej jest chociażby fakt, że nie wiedział Pan o istnieniu organizaji, która ma placówki (Signum Polonicum) w całej Polsce i w Europie, tematem zajmuje się ponad 35 lat oraz jest uznawana przez środowisko akademckie oraz Mistrzów i specjalistów Sportów i Sztuk Walki za autorytet w dziedzinie, o której próbuje Pan tutaj pisać. Jeszcze bardziej paradoksalnym jest to, że ignoruje Pan fakt, że właśnie to środowisko jedynie byłoby władne oceniać drugą stronę medalu, o której Pan tu nie ledwie napisał, a szumnie chciał porównywać. Bo środowisko, w którego oczach wielkie uznanie ma Signum Polonicum, to właśnie środowisko specjalistów m. in. Wschodnich Sztuk Walki. Najlepszym specjalistą mogąym wypowiadać się na temat japońskich systemów bitewnych byłby tutaj właśnie Prezes Światowej Federacji Sztuki Walki Takeda-ryu, który poświecił Signum Polonicum we Francji cały jeden numer czasopisma o Sztukach Walki, które w tym kraju wydaje. Informacje o tym dostępne na stronie Signum Polonicum i nie tylko.

            m. in. linki do tematu, pierwsze, które wpadły mi w ręce:

            http://www.signum-polonicum.com.pl/aktualnosci_span/25

            http://www.zawiercianin.pl/news/main/signum-polonicum-tradycja-i-skarb-narodowy

      2. No właśnie niekoniecznie, kopia służyła do pierwszego uderzenia, potem, po wjechaniu w szeregi wroga walczyło się bronią białą. I to niekoniecznie pałaszem (który głównie służył z racji ciężaru i długości głowni – 1 metr do walki z piechotą) czy koncerzem, bo w tłumie, po skruszeniu „drzewek” nie było czasu na wyciągniecie spod kolana tych broni, a raczej użycie szabli będącej przy boku tudzież na temblaku. Dodam że husaria nie używała rohatyn a jeśli już to kopii połowicznych zwanych półkopiami. Poza tym jest szereg bitew gdzie husaria właśnie bez kopii walczyła ( np. Kropimojza 1621 z kirasjerami Livfanan, Chocim 1621 – husaria Rudominy, Martynów 1624 z Tatarami, Połonka 1660 z Moskalami), poza tym często występujące użycie przez husarii pałaszy (np Kłuszyn) oznacza z reguły szablę husarską (zamęt terminologiczny, ponieważ szable husarskie zwano też np. pałaszem pochyłym). Poza tym często husarię bez kopii a tylko z szablami traktowano jako „po rajtarsku”. Dodatkowo, pod Tczewem 1627 roku Koniecpolski właśnie z szablą w ręku odparł 6 (!) atakujących kirasjerów, o czym zresztą piszę w swojej książce: http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/bitwa-pod-tczewem-1627-roku. Dlatego po pierwszym uderzeniu (nie zawsze z użyciem kopii) husaria walczyła szablą – zresztą, jak 100 husarzy uderza na 1000 wroga, łamie kopie z pierwszego rzędu, czyli 50, i niech każdy przebije 2, czyli mamy 100 zabitych (czysto hipotetyczna sytuacja). I co ma tych 100 nieboraków począć z pozostałą 900? No chyba nie poklepać po plecach tylko szablami sie trzeba było napracować. Dlatego też jak pisałem, podstawą w całej szermierce jest to że jest to szermierka konna, a piesza jest wtórna. Zresztą jazda kozacka, późniejsi pancerni do Sobieskiego prawie wyłącznie walczyli szablami (a przecież np. pod takim Trzcienem 1629 popis dali że hej – vide kiedy zostali otoczeni przez rajtarów), a chorągwie lekkie (tzw. wołoskie i tatarskie) oraz polscy rajtarzy/arkabuzerzy walczyli tylko z szablą w dłoni. Polecam lekturę wspaniałej książki Regina armorum Rzecz o lancy – broń drzewcowa jest cudowną bronią, najlepszą dla kawalerzysty – ale ma wadę – nie za bardzo da się walczyć w tłoku. Od tego jest szabla:) Poza tym nie tylko w naszym mniemaniu jesteśmy wybitnym specjalistami a w mniemaniu profesorów i mistrzów różnych sztuk walki z całego świata, quot erat demonstrandum z racji zaproszenia nas i uczestnictwa w II (w 2010 roku) i III (2014 roku) Światowym Kongresie Sportów i Sztuk Walki w Rzeszowie http://www.signum-polonicum.com.pl/aktualnosci/39 . a sam Mistrz Zbigniew Sawickie jest członkiem Komisji Szermierki Idokan Polska http://www.signum-polonicum.com.pl/aktualnosci/44 . Do tego można wspomnieć o głębokiej estymie i szacunku jakim darzy nas np. prezes światowej federacji Takeda Ryu (bojowej szermierki szablą japońską szkoły Takeda – najlepszych kawalerzystów Japonii okresu sengoku) hanshi Roland Maroteaux, 9 dan Aiki – Juitsu, Renshi Iaido.
        Do tego fakt ze robimy to już od 35 lat pozwala nam być dość pewnymi siebie w zakresie prezentowanych poglądów. Dlatego to nie tylko nasza opinia, ale miło że Pan zakonotował ów fakt naszej specjalizacji:) Zresztą nie od parady to właśnie szabla jest narodową bronią Polaków a swoje ukoronowanie znalazła w polskim hymnie narodowym. Czołem!

  4. Witam! Garść informacji:
    http://www.signum-polonicum.com.pl/

    A teraz wiedza skompresowana:)

    Poniżej kilka faktów o Signum Polonicum
    1) Signum Polonicom powstało formalnie i zostało zarejestrowane jako stowarzyszenie po wcześniejszych wieloletnich badaniach w 1986 roku, jako pierwsza instytucja zajmująca się rekonstruowaniem polskich tradycji orężnych, jeszcze zanim na powstały pierwsze bractwa rycerskie, czy zanim pierwsi rekonstruktorzy zaczęli się interesować czymś takim jak REKONSTRUKCJA HISTORYCZNA. Signum Polonicom wszystko co wprowadza do programów szkoleniowych oraz do ceremoniału, wcześniej potwierdziło to w badaniu źródeł historycznych.
    2) Zbigniew Sawicki herbu Lubisz jest Twórcą stylu Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicom. Napisał 4 książki, na temat Polskiej Sztuki Walki, podręcznik, dwa traktaty szablowe i interpretację traktatu Starzewskiego, będącego podstawowym źródłem m. In. Do terminologii staropolskiej w zakresie technik, kt husarze posługiwali się na polu bitwy. Odkrył również m. in., nie znany historiografii traktat Ivanovskiego – zamieszczony na naszej stronie. Książki Zbigniewa Sawickiego nie tylko obejmują cały zakres historiografii polskiej i światowej dot. tematu, ale również wnoszą treści, które nigdy nie zostały wcześniej powiedziane. Za Swoje badania Zbigniew Sawicki Został odznaczony wieloma odznaczeniami (m.in. Koło gen w Londynie, Tow. Gimnastyczne Sokół, wyróżnienia na kongresach sztuk Walki)

    3) Mistrz Zbigniew Sawicki jest uznawanym autorytetem, traktownym jak ostateczna wyrocznia w komisjo Uniwersyteckiej powołanej do badania spraw szermierki sportowej i klasycznej Idokan, na to stanowisko został desygnowany z polecenia Pana dr hab. Wojciecha Zabłockiego, który temat w najnowszej historiografii poruszył jako pierwszy.
    4) W Polsce i w Europie w ramach SP zrzeszone są następujące kluby Signum Polonicom, które są stowarzyszeniami (każde z odrębnym KRSem) Centralny Ośrodek Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicum w Zawierciu, w Łodzi, w Pińczowie, w Bydgoszczy, w Czeskich Budziejowicach, w Ksawerowie, w Katowicach i przedstawicielstwa w Kątach Wrocławskich, w Radomiu i w Etain we Francji. Każdy klub posiada kadrę instruktorską, która w tygodniu prowadzi regularne treningi i która doszkala się na seminariach instruktorskich. Posiadamy również własne konie, które szkolimy w jeździe po husarsku, w Ksawerowie znajduje się ośrodek husarski. Jeden z naszych instruktorów podczas swojej służby wojskowej, nauczał w wojsku polskim Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicom.

    5) Dziedzictwo husarii jest naszym skarbem narodowym, który powinniśmy zachować dla potomnych, i o którym powinniśmy mówić na Świecie. Ponieważ techniki, którymi posługiwała się husaria były swego rodzaju systemem bitewnym i w realiach światowych najbardziej zbliozne są do powstałych na podstawie takich systemów bitewnych sztuk Walki, dlatego mówimy o POLSKIEJ SZTUCE WALKI SIGNUM POLONICUM. Sama łacińska nazwa jest wymowna.. Stopnie szkoleniowe są nadawane po to, aby stabilizować metodykę szkolenia. Uczeń, starszy uczeń, praktykant, asystent, stopnie instruktorskie i mistrzowskie, zawierają konkretne programy obejmujące przeznaczony dla nich zakres technik.

    6) W swej istocie Signum Polonicom kontynuuje tradycje polskie, a nie tradycje wschodnich sztuk walki, dlatego nadawane są również wojskowe stopnie historyczne, które funkcjonowały w wojsku koronnym: hetman, rotmistrz, pułkownik, namiestnik. Dodatkowo mamy stopnie administracyjne funkcjonujące w Rzeczpospolitej Korony Królestwa Polskiego, jak: włodarz, kasztelan. Tytuły te zgodnie z tym, że inwestytura pierwotnie należała do kościoła, nadane zostały przez arcybiskupa poprzez ręce mianowanego przez kurię łódźką kapelana SP. Nadania zostały potwierdzone oficjalnym dokumentem, na którym podpisy złożyli arcybiskup i władze gminy, w której odbywały się nominacje. Z powodu takiego podejścia do tematu w Signum Polonicom obowiązują tzw. „Artykuły hetmańskie”, będące odpowiednikiem koronnych regulaminów wojskowych.

    7) Polska kultura narodowa przez tysiąc lat związana była nierozerwalnie z tradycją chrześcijaństwa i kościoła katolickiego. Dlatego pielęgnowanie tych tradycji jest dla nas ważne. Ceremoniał, który obejmuje m. in. przypasywanie się do szabli w celu użycia szabli na polu bitwy, czy wyciąganie szabel z pochew przy czytaniu ewangelii na znak jej obrony, to staropolskie zwyczaje, które możemy postawić obok zwyczajów wykonywania portretów trumiennych, czy kruszenia kopii na grobie husarza..

    8) W Signum Polonicom, mamy dwa typy regulaminowych strojów. Strój treningowy – obowiązujący na seminariach z godłem Signum Polonicom. Oraz dopuszczalny na seminariach, oraz obowiązkowy na pokazach i imprezach historycznych strój historyczny z epoki. nawiązanie do tradcji chrześcijańskiej

    9) Polska Sztuka Walki Signum Polonicom odtwarza Polskie tradycje orężne, w profilu husarskim są to właśnie techniki, którymi posługiwała się husaria. Staropolska szermierka czerpie więc wzorce z systemu bitewnego, tj. takiego, który był wykorzystywany na polach bitew. Szermierka staropolska w tym kontekście jest w swojej istocie przeciwną do sportowej! Szermierka sportowa wykształciła się bowiem nie na polach bitew, ale jest kontynuacją szermierki pojedynkowej, i to idącej wg. tradycji posługiwania się brońmy kolnymi. Szermierka staropolska przeciwnie! Szermierka staropolska szła za tradycją posługiwania się bronią sieczną! Struktura broni siecznej sama z siebie wymaga zastosowania innych technik niż broń kolna! Szabla husarska była niezwykle giętka, co pozwoliło, na wypracowanie nieporównywalnie większej ilości zasłon, w których gronie były takie, którymi inne bronie nie dysponowały, przez co narażone były na ciecia i pchnięcia, na które nie miały ani obrony ani odpowiedzi. Jedynym co łączy szermierkę staropolską ze sportową jest to, że szermierka polską szablą husarską jest szermierką stricte nadgarstkową, a cięcia innego typu (np. z ramienia) w niej obecne są w zakresie dalszego zainteresowania. Dlatego nie można wiązać istoty tego co robimy z szermierką sportową!

    10) Każdy klub SP prowadzi kroniki klubowe. Centralny ośrodek Polskiej Sztuki Walki Signum Polonicom prowadzi ogóle kalendarium. Skrócona wersja na stronie. http://www.signum-polonicum.com.pl/kategorie/husaria_signum_polonicum.
    Tutaj możemy przeczytać o tym jak Signum Polonicom trzymało wartę przy papieżu Janie Pawle drugim w czasie jego wizyty w Polsce w 1999 r. o pierwszych gonitwach husarskich organizowanych przez Signum Polonicom, o jego uczestnictwie jako reprezentanta Polski na EXPO 2000 w Hanowerze, o wizycie na Kahlenbergu pod Wiedniem (wrzesień) i spotkaniu ze ś.p. prezydentem Ryszardem Kaczorowskim i o dziesiątkach innych imprez, w których Signum Polonicom brało udział. W rozszerzonej kronice klubowej mamy zapisanej uczestnictwo w programie bufet mistrzów sprzed 20 lat w którym porównywano Polską i wschodnie sztuki walki…

    11) Bierzemy udział w ważnych oficjalnych wydarzeniach państwowych, zapraszani przez władze miast, m. in. uczestniczyliśmy w imprezie lotniczej w Łasku, gdzie robiliśmy pokaz, w odsłonięciu pomników Słowika i Antala w czasie „Dni Polsko Węgierskich”, gdzie obecne były głowy państw Polski i Węgier, w otwarciu konsulatu generalnego Węgier w Krakowie, czy na zaproszenie Pani konsul generalnej Węgier P. Adrienne Kormendy w targach książki w Krakowie i wielu tego typu imprezach. Bardzo ważne są również nasze wystąpienia na międzynarodowych Kongresach sportów i Sztuk Walki, na których reprezentujemy wytworzony przez Polaków SYSTEM BITEWNY!

    A odnośnie nazewnictwa japońskiej broni białej:

    W japońskim istnieją różne sposoby czytania tego samego znaku, mianowicie „onyomi” – fonetyczny, mający swe źródło w oryginalnym chińskim oraz „kunyomi” – znaczeniowy, w którym stosuje się oryginalne japońskie słowo powiązane z tym kanji. I tak, znak カ w czytaniu onyomi – „to” , a w czytaniu kunyomi – „katana”. Jednak, samo to słowo nie znaczy broń biała, a jedynie ostry przedmiot, dla ułatwienia można to opisać jako ostrze, ale ostrze czegokolwiek. Dopiero po dodaniu innego kanji, np. topór, dłuto, czy ciąć, tworzy się odpowiednio znaczeniowy zwrot – np. uchigatana – ostrze do ciecia – czyli szabla bojowa. Natomiast jeśli znak カ połączymy ze słowem „wół” to powtanie „gyuto” czyli nóż rzeźnicki. I bynajmniej słowo „to” nie znaczy miecz. Japończycy na miecz mają odrębne okreslenie: 剣 czytany onyomi „ken” a kunyomi „tsurugi”. Dlatego też, „Nihon-to” nie znaczy japoński miecz a japońska broń biała (japońskie ostrza) choć czasami w tym worku znajduje sie również japońska broń drzewcowa (yari i naginata też mają głownie/żeleźce/ostrza). Dlatego Japończycy dobrze nazywają swój oręż, to tylko w wyniku skomplikowania i zawiłości błędnie to zdarza sie interpretować. Można jeszcze dodać, że w związku z tymi zbitkami, znaki „katana” i „dai” raz przeczytamy jako „daito” a raz jako „tachi” – zasadnicza szabla bojowa noszona na rapciach przez żołnierzy w zbrojach.

    Hanshi Roland Maroteaux, 9 dan Aiki – Juitsu, Renshi Iaido – za każdym razem mówiąc o japońskiej broni białej typu katana, tachi, wakizashi – używą czy to po angielsku, czy po francusku terminu „sabre”. Jeżeli porównuje techniki walki kataną – to robi tak nie w stosunku do miecza, a szabli właśnie, jako broni paralelnej w naszej kulturze. Praktyk z ponadpięćdziesięcioletnim stażem. Błąd wynika z faktu, że słowo „saber” odnosiło się głównie do broni typu pałasz na zachodzie Europy, skąd przeszło do popularnego nazewnictwa. Pałąsz – to znów „broadsword” w angielskim, a jako że wersja amerykańska skraca i upraszcza co się da – często gęsto używa się nazwy sword na jakąkolwiek długą broń sieczną. Stąd też i japońskie ostrza, masowo zwożone po drugiej wojnie światowej nazywane były popularnie „japanese sword” – głównie z braku praktycznego rozróżnienia pomiędzy „sword” a „sabre”.

    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Lepsza? Najpierw to trzeba sprawdzić w walce – dopiero pisać. Czy Autor walczył kataną i szabelką? Trzebaumieć porównać miecz dwuręczny od szabelki. Chciałbym zobaczyć w walce Jaśka z szabelką z samurajem :-)

    1. Obawiam się, że samuraj nie miałby specjalnych szans. Kendo jak i oryginalna szermierka samurajska ukształtowały się w ograniczonym i dość specyficznym środowisku, i były jemu podporządkowane. Co ważne środowisku słabo rozwiniętym technologicznie, zarówno katana jak i miejscowe zbroje swoim wykonaniem ustępowały odpowiednikom europejskim. Katana, jest mieczem sztywnym, ciężkim, kruchym wręcz. Europejskie pola bitew i pojedynków były bardziej otwarte. Różne kultury (łacińska, osmańska, tatarska, słowiańska) konkurowały doskonaląc swoje techniki jak i rynsztunek o dokonania sąsiadów. W rezultacie Europejska szermierka, w tym Polska walka szablą może nie są tak efektywne jak pojedynki samurajów, są za to jednak zdecydowanie skuteczniejsze. Konkretne ruchy mają znaczenie czysto praktyczne, a nie mistyczno-estetyczna jak w wypadku Japońskich technik walki bronią białą. Pamiętajmy też, że ze względu na ograniczony dostęp do broni, zwłaszcza tej wykonanej z metalu, Samuraje nie mieli w walce z kim doskonalić umiejętności innych niż pojedynkowanie się z innymi Samurajami. Tymczasem husaria walczyła z kawalerią turecką, rosyjską, zdyscyplinowaną piechota szwedzką, masową rosyjską, buntownikami, artylerią, przeciwnikami walczącymi bronią palną, drzewcową, szablami itd. Po prostu Polska technika walki osiągnęła tak wysoki poziom przez urozmaiconą praktykę. W Japonii tej praktyki za dużo nie mieli.

      1. No nie jestem pewna, czy lepiej bym to ujęła… Normalnie muszę głęboko się zastanowić. Gdzie się Elathirze ukrywałeś;) Może doskonaliłeś elfie sztuczki w jakimś tajemniczym miejscu ćwicząć tysiące lat by zostać mega doskonałym wojownikiem? A tak na poważnie skąd jesteś, z jakiego miasta? Ćwiczysz gdzieś z kimś coś, w jakiejś organizacji? Twój komentarz jest tak dobry, że nie mam się do czego przyczepić, a jak zauważyłeś to to u mnie nieczęste zjawisko, haha, że tak zaaplikuję sobie dużą dawkę autoironi. Nad jezykiem może potrafię panować, ale nie nad ustami, których zamknąć nie umiem;)

  6. Jeśli już porównywać to odpowiadające sobie funkcjá elementy uzbrojenia. Katana nijak się ma do szabli husarskiej bo to broń cywilna a ta należało by porównać raczej z karabela . Zaś do husarski lepiej porównywać tachi , który to miecz noszono do zbroi. .Tach używane faktycznie do walki to tez coś innego niż te późniejsze ceremonialne , zresztą rodzajów jest sporo, coby być rzetelnym należało by przedstawić każdy rodzaj tak jak z szabla u Zabłockiego. Ale rozumiem skromne ramy artykułu. ( przepraszam nie mam polskiej czcionki)

    1. Zgodzę się z tachi:) Np.Takeda-ryu;), ale nie używajmy błednego terminu „katana”, jeśli już to uchigatana.. a najlepiej szabla japońska.(patrz mój komentarz odnoście terminologii i etymologi nazewnictwa głowni)

  7. Tekst fajny, ale… nie odpowiedział na pytanie zawarte w temacie. Spodziewałem się właśnie wpisu bronioznawczego, który na nie odpowie, lecz przeczytałem cały i wciąż nie znam odpowiedzi. Przytoczone nagranie z LindyBeige również nie wyjaśniło zbyt wiele. Należałoby dokonać ścisłego porównania obu broni pod względem metody wykonania, ostrości (w przypadku katan to właśnie ona rozsławiła je w filmach), ich wagi i ergonomii, metod walki, skuteczności bojowej itd.
    Mimo wszystko tematyka bardzo mnie zainteresowała i chyba poszukam odpowiedzi na pytanie z tematu na własna rękę :)
    Pozdrawiam

  8. Odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego szabla jest lepsza od katany?” tutaj nie znalazłem. Tym bardziej, że wojownicy Japońscy wykorzystywali umiejętności karate łącznie z walka na miecze.

    1. Skąd informacje o „wykorzystywaniu umiejętności karate łącznie z walka na miecze”?
      Pytam ponieważ z moich informacji karate narodziło się na Okinawie, która była okupowana przez Japonię. Jeśli już to może ju-jiutsu.

  9. W KWESTII PORÓWNANIA SZABEL w służbie SZTUK WALK WSCHODU I POLSKIEJ SZTUKI WALKI szablą husarską.
    Temat ten poruszano, ale nie został on jeszcze wnikliwie zbadany. Jakkolwiek rzeczywiście ciężko porównywać coś co było pochodzi z kręgu dwóch różnych kultur, to skoro byli ludzie podejmujący temat, to może warto to rozwinąć, ale posiadając rzetelną a nie spekulacyjną wiedzę.
    Panie Dariuszu nie zgadzam się z panem w takich kwestiach jak:

    1) PALUCH. Szanowny Panie Dariuszu, próbuje nam Pan wmówić, że husarz nie był w stanie bez palucha utrzymać broni. Jak więc Pan wytłumaczy fakt, że husarze, odbywając swój trening mieli obowiązek równomiernego rozwoju ciała na obydwie ręce (np. strzelali z łuku z obydwu rąk), jak Pan wytłumaczy fakt, że husarze trzymali szable husarskie w lewej ręce i nimi walczyli (jedyną zmianą było to, że w lewej ręce w miejsce kciuka w paluch wchodził palec wskazujący), Czy może Pan Rybacki próbuje nam wmówić, że przed wynalezieniem palucha Polacy nie walczyli szablami węgierskimi i polsko-węgierskim? Tak przeczyłby Pan sam sobie. A może wg. Pana autora tekstu w ogóle nie byli w stanie utrzymać broni w rękach.. O fundamentalnych FUNKCJACH PALUCHA powiedział tu już instruktor Signum Polonicum, że „służy on [paluch] do polepszenia uchwytu i kontroli broni i pozwala na zatrzymanie cięcia przy szybkich i silnych cięciach nadgarstkowych, co pozwala na bardzo rozbudowaną szermierkę. Nie ma potrzeba szeroko machać, odsłaniając się niczym Japończycy w pozycji do cięcia men, paluch nie jest, dlatego żeby chronić kciuk – to cecha zaledwie dodatkowa”..

    2) GŁOWNIA, nie była „najważniejszą częścią szabli husarskiej”. Otóż najważniejszą częścią była rękojeść, to ona i jej budowa stanowiła o tym, że szablę zwano husarską (kąt 105 stopni, paluch, zwężony mocno trzon przy głowicy). Powszechnym było przecież przekuwanie szabel używanie głowni polsko-węgierskich, czy batorówek do wykonania nowej szabli husarskiej. Pisze o tym nawet Kwaśniewicz (któremu zdarza się powielać błędy za Zabłockim w kwestii cięć zamachowych z ramienia, podczas gdy ustalono w późniejszych badaniach (Książki Z. Sawickiego) nad staropolską szermierką, że charakterystyczne dla polskiej szermierki były cięcia z nadgarstka, nawet konno, a jeżeli mówimy o cięciach zamachowych, to są to cięcia stricte kawaleryjskie, a nie piesze jak mówi Kwaśniewicz i .. no i niestety Sieniawscy. Mamy oczywiście też cięcia tasakowe, ale są one w znacznej mniejszości)
    Tu jest RÓŻNICA: nazewnictwo polskiej szabli determinowała rękojeść, a szabli japońskiej i japońskich broni siecznych głowica (tachi, uchigatana, wakizashi).

    3) obosieczne PIÓRO, służy do cięcia, nie do przyjmowania załon, jak Pan twierdzi! Do wykonywania załon służy przede wszystkim zastawa! Na zastawę się cięcie przyjmuje ew. schodzi na brzusiec. Osoby, które walczą szablą same odczuwają, kiedy zasłona jest najstabilniejsza.

    4) Struktura szabli, ależ oczywiście. Tylko Pan nie mówi co jest istotą rzeczy. A ja powiem o co chodzi. Otóż o giętkość i sprężystość chodzi, źródła podają, że szabla husarska oparta piórem o ziemię mogła zostać tak wygięta, że tylec dotykał rękojeści. Szable wschodnie dla odmiany były bardzo ostre, ale w porównaniu z szablą husarską kruche. I tu jest pies pogrzebany. Mianowicie Polska Sztuka Walki szablą husarską rozwinęła najobszerniejszą gamę zasłon spośród szermierek świata. Wobec powyższego miała odpowiedź na wszystko, natomiast inni nie mieli odpowiedzi na pewne techniki, którymi posługiwała się husaria..
    Natomiast zgrzeszyłabym nie wspominając o Sztuce Walki Takeda-ryu, ostrze szabli bojowej w tej sztuce Walki nazywa się tachi, jak szablę husarską nosi się tę szablę na rapciach i jak się okazuje sposób chowania do pochew tych szabel jest ten sam co szabel husarskich! Takeda-Ryu ma ona 600 letnią tradycję i właśnie w niej rozwinęło się wśród japońskich stylów walki najwięcej zasłon. I właśnie prezes światowej federacji Takeda-ryu zachwycił się Signum Polonicum i poświęcił mu cały numer wydawanego przez siebie we Francji czasopisma o sztukach walki „aiki-goshin-do”.

    5) Sztuka krzyżowa. To nie Panowie Sieniawscy zajmują się szermierką bojową, a Signum Polonicum, które już 35 lat odtwarza Polską sztukę walki szablą husarską. Jak powiedział tu już jeden z instruktorów katowickiego klubu Signum Polonicum. Signum od 1981 roku, odtwarza ją i propaguje. Sieniawscy, których jest troje ojciec i dwóch synów (nie wykształcili kadry, ani uczniów) twierdzą, że zajęli się sztuką krzyżową lat temu 6 i dopiero skończyli nad nią pracę. Signum Polonicum jak mówiłam zajmuje się tematem lat 35, a przez jego szeregi przeszło ponad tysiąc członków, ma kadrę i kluby na całym świecie. Zbigniew Sawicki napisał 4 książki, na temat Polskiej Sztuki Walki Odkrył również m. in., nie znany historiografii traktat Ivanovskiego – zamieszczony na naszej stronie. Panowie Sieniawscy ignorują fakt, że husaria walczyła z koniem, w ogóle nie podejmują tego tematu, cała ich szermierka to poruszanie się na planie krzyża i ciecia znad głowy.. Na takie tuptanie w miejscu i odsłanianie się to husarz z pewnością by się ucieszył, zaraz raczyłby Pana Sieniawskiego jednym pchnięciem, lub szybkim cięciem z nadgarstka, które wchodzi jak w masło podczas momentu odsłonięcia się Pana Sieniawskiego. Do tego mamy gamę zejść w różnych kierunkach, a nie tuptanie po krzyżu bez pozycji czelnej, która umożliwiałaby balans i dobrą pozycję do zasłony… Mamy zbicia, przechwyty, przejęcia broni z elementami staropolskich zapasów, to wszystko po prostu miodem wchodzi w momencie uniesienia szabli nad głowę i tu można spekulować właśnie, że polska szermierka ma przewagę nad szablą japońską, ponieważ szabla japońska właśnie raczy przeciwnika cięciami zamachowymi. W czasie tego „zamachiwania się” husarz już zdąży ze dwa cięcia wykonać lub pchnięcia, lub pchniecie i cięcie.

    Reasumując porównanie szabli polskiej i japońskiej powinno doczekać się monografii, nad którą pracowaliby specjaliści z obydwu stron, uwzględniający badania laboratoryjne nad źródłami archeologicznymi, a wszystko powinno zostać okraszone wnioskami z turnieju, który powinien zostać zorganizowany, żeby spektrum i sposób zaawansowania jego uczestników był wiarygodny i uwzględniał różne stopnie zaawansowania w obydwu systemach bitewnych.

    1. Pani Marto, jak na razie to Pani próbuje wmówić innym, że w tekście są rzeczy, których faktycznie tam nie ma.

      Autor nie napisał, że „husarz nie był w stanie bez palucha utrzymać broni”, jak Pani twierdzi, tylko bez kciuka („kciuk – najważniejszy palec szermierza, bez którego nie był on w stanie utrzymać broni białej”). Jak widać na załączonym obrazku, autor sam udowadnia, że bez palucha da się trzymać szablę (druga go nie posiada).

      Po drugie, gdzie widzi Pani tezę o przyjmowaniu zasłon piórem? W tekście jest: „Zakrzywione jednosieczne głownie (…) nie tylko wzmacniały siłę uderzenia, lecz także pozwalały na skuteczniejsze blokowanie uderzeń przeciwnika.” Zastawa jest elementem głowni, prawda?

      Zarzutów wobec panów Sieniawskich nie komentuję, bo świadczą o kulturze osobistej i poszanowaniu dla – jak sądzę – konkurencji.

      Widać, że zna się Pani na szabli, gorzej nieco z czytaniem ze zrozumieniem.

      Pozdrawiam.

      1. O i tu muszę Panu przyznać słuszność, rzeczywiśćie wróciłam do tego fragmentu i widzę, że pisał Pan o głowni a wspomniał tylko o piórze w zdaniu wcześniej. Ludzki mózg płata często figle, szczególnie późnym wieczorem, na ekranie komputera, przy przewijaniu myszką i włączonych paru oknach jednocześnie.. Zlały mi się dwa zdania i przeczytałam inaczej niż było napisane.

        To samo się tyczy palca, Pan pisał o palcu a ja przeczytałam „paluch”. Tu niesłuszne pomówienie z mojej strony. Chylę czoła.

        Natomiast też się tu nie zgodzę z Panem, ponieważ szablę bez kciuka też da się utrzymać;) W Signum mamy nawet specjalne ćwiczenie na dobicia, które polegają na trzymaniu broni tylko czubkami czterech palców bez kciuka. Tak ćwiczymy dobicia i zwiększenie siły samych palców ( nota bene na kciuk też są ćwiczenia osobne;)). No więc da się utrzymać bez kciuka broń haha;) Pozdrawiam pozostając w dobrym humorze wywołanym tym jaki dowcip mi oczka wywinęły;)

  10. W KWESTII SZABEL WSP ÓŁCZESNIE WYKONYWANYCH. Najlepsze są prawdopodobnie szable Januszkiewicza, ale też bardzo drogie, więc zbyt smutno mi o nich mówić, bo mnie nie stać… Pan Mikiciak obecnie nie wykonuje szabel, ale jest związany z muzeum w Wilanowie. Natomiast ze zdjęć widzę, że kiedy to robił, to cierpiał na ten sam problem, co wszyscy obecni płatnerze, w dalszym ciągu trzon w rękojeści jest jeszcze za szeroki szczególnie przy głowicy. Widzę, że kiedy Pan Mikiciak robi paluchy rozszerzane, to jest to za grube poszerzenie, a szczególnie w miejscu, które odchodzi od jelca. Źle robi się na takim paluchu manipulacje i obroty na palcu, bo się wżyna w skórę i w ogóle wadzi… A przecież przez rękawiczki są nieprecyzyjne manipulacje, zresztą co dowiedziono w badaniach nad źródłami husaria do boju zawsze stawała bez rękawiczek. Nie widziałam wszystkich szabel Mikiciaka, a może zdjecia nie oddają rzeczywistości, więc nie przesądzam sprawy, szczególnie, że widzę tam całe spektrum różnych grubości. Z doświadczenia ponad 35-cioletniego członków Signum Polonicum, przez którego szeregi do tej pory przewinęło się ponad tysiąc osób wynika, że szable Maciejki są proporcjonalnie dobre do swojej ceny i jak dotąd najtrwalsze, choć i te się rozkręcają i nawet łamią. Pan Sobucki znowu robi szable pięknie zdobione oraz ładnie wyważone, ale droższe, a co jest ich największa wadą łamią się po trzech miesiącach użytkowania przez instruktorów Signum Polonicum;)

      1. Ma Pan racje, to może porozmawiamy jak zacznie Pan używać szabli do poważnej walki i wszystko po za Maciejką się będzie Panu łamać w rękach.. jak to się dzieje na treningach Signum. Pan Maciejko stara sie spełnić wolę zamawiającego z innymi płatnerzami na prawdę różnie bywa.. Pan Maciejko i owszem cierpi na te same przypadłości co inni o których pisałam, ale stara się jednak cały czas doskonalić i słucha ….. Jak dotąd szable Pana Maciejki to jedyne szable, które u Nas się nie porozpadały ze szczętem… A cena ich na prawdę nie jest wysoka w porównaniu z innymi płatnerzami… On też jako jedyny, jeżeli coś w konstrukcji sprawiło, że szabla się uszkodziła, to naprawia bez problemu. Z innymi różnie bywa.. Już sporo pięknych i drogich szabel poszło u Nas na „ścianę”, bo do walki się już nie nadawały. Także zapraszam do dyskusji po pierwszej złamanej szabli…Wcześniej to ja też się w dyskusję z Panem się nie włączam..

      2. Poza tym Maciejko ma jedną zaletę – zrobi taką szablę jaka chce zamawiający – fakt, może toporna, ale najbardziej wytrzymała na rynku, no i nie wydziwia jak niektórzy, bo najgorszy jest rzemieślnik, który mimo zamówienia robi po swojemu. A i stosunek ceny do jakości też jest najlepszy u Maciejki.Tylko należy pamiętać, żeby kupować szablę „zrekonfigurowaną” na swoje potrzeby, a nie pierwsza lepszą z katalogu. Dopasowanie do ręki i „personalizacja” szabli ma największe znaczenie:)

  11. W KWESTII SZABEL WSCHODNICH, Tak w tekście Pana Dariusza Rybackiego jak wśród komentujących pojawia się błąd terminologiczny, związany z nadużyciem słowa katana, które oznacza nie szablę a po prostu ostrze. Co ważne szabla to broń sieczna o zakrzywionej głowni, a broń sieczna o prostej głowni to miecz. Nazewnictwo głowni japońskich szabel jest następujące: dwa znaki tworzą nazwę głowni, np.:
    打刀 – uchigatana
    太刀 – tachi
    ten drugi znak oznacza słowo „katana” tj. ostrze. Natomiast jeśli znak カ połączymy ze słowem „wół” to powstanie „gyuto” czyli nóż rzeźnicki. Dlatego w kontekście zakrzywionych głowni wschodnich najlepiej używać terminu szabla, NIE „katana”.

  12. Nie będę wypowiadał się w kwestiach technicznych, bo wypowiedzieli się już ludzie o wiele bardziej kompetentni, ale wtrące swoje trzy grosze;)
    Nie pomnę daty, ale swego czasu, wspomniany wcześnie Pan dr hab. W. Zabłocki przeprowadził eksperyment, polegający na pojedynku z jednym z mistrzów japońskich, można o tym przeczytać min. w jednym z nr. czasopisma BUDOJO.
    Samuraj stosujący karate? W średniowiecznej Japonii? No chyba, że przyjęto do stanu rycerskiego, naturalizowanego Okinawiańczyka…
    Jeśli za punkt wyjścia przyjąć różnice kulturowe, czy raczej popkulturowe to artykuł mimo pewnych nieścisłości technicznych, bardzo ciekawy i otwierający ważną i potrzebną dyskusję. Jeśli zaś mielibyśmy mówić o technice to trochę tak, jak rozmawiać o wyższości Św. Wielkanocnych nad Bożonarodzeniowymi, niby można, ale gdzie tu sens?

  13. Wszyscy sie spierają o to która broń była lepsza technologicznie, a tymczasem autorowi chodziło – jak sądze – o kwestie wartości szabli dla kultury/popkultury polskiej… jak zauważył powyżej Michał.

    1. Proponuję najpierw poczytać o polskich producentach, a potem się pośmiać. Z własnej ignorancji, rzecz jasna.

  14. Hmm – myślałem, że ostatecznie o wyniku walki decyduje sztuka szermiercza, a nie typ broni. Najsłynniejszy w historii japońskiej pojedynek wygrał użytkownik… zestruganego wiosła 😉
    A czy miecz japoński jest lepszy czy gorszy od husarki zadecyduje w konkretnej walce szermierz, a nie młodociany teoretyk ;-)))

      1. Szkoda, że naprzeciw SZERMIERZA nie stanął czołg Leopard 2 :-))))
        A na serio – porównywaliśmy broń biała z bronią białą… Już łuk czy włócznia (a tych głównie używało się w dawnych bitwach!) dawała przewagę wynikającą z możliwości zaatakowania zwykłego szermierza z większego dystansu. Bądźmy poważni…

          1. Nie w kwestii prawdy – to bardzo poważna sprawa…
            „Powszechna adoracja dialogu dawno zepchnęła na daleki plan to, o czym się właściwie mówi, ale kto by się tym przejmował. Cyrkulacja jest najważniejsza, więc tylko to, co ją zakłóca – np. roszczenie do prawdy – spotyka się z wyraźną dezaprobatą…”

  15. Jak się stawia tezę, że A jest lepsze od B to powinno się raczej omówić jedno i drugie a nie rozpisać się nad zaletami jednego a w postscriptum wrzucić jakiś filmik z nastawieniem „obejrzyjcie/doczytajcie se sami”. Sam Pan zresztą w komentarzach przyznaje, że chodziło głównie o opisanie zalet szabli. Nie rozumiem, więc, po co taki tytuł… Druga sprawa. O ile, bronioznawcze porównania szabli z kataną są ciekawe to porównywanie na zasadzie „konkursu”, co jest lepsze nie za bardzo sensu. Japonia jako kraj wyspiarski a dodatkowo bardzo długo zamknięty (a wcześniej i tak niezbyt im chętny) na wpływy z zewnątrz i w którym toczyły się wewnątrz wytworzył po prostu własną, specyficzną „kulturę” walki. Krótko mówiąc japońska broń była doskonała w realiach, w których funkcjonowała. Po trzecie sprawa urody albo tego czy katana jest „nudna” to już kwestia gustu. Dla mnie katany są piękne a sam proces ich tworzenia, począwszy od wytopu stali poprzez łączenie poszczególnych stopów i zaginanie warstw a skończywszy na tym, iż był to proces posiadający silny ładunek duchowy jest fascynujący…

  16. Wyjaśni Pan Panie Dariuszu, dlaczego dwa kolejne komentarze Mój i Kuby, które mówią o źródłach i monografiach czakają w moderacji i czemu nie zostały zamieszczone? jeden już dwa dni? Czyżby nie zamierzał Pan ich dopuścić, bo Pana tekst nie wytrzymuj konfrontacji z nimi?

    1. Pani Marto, komentarze przekraczające standardowe długości automatycznie wpadają do moderacji (zabezpieczenie antyspamowe). Złośliwości nie komentuje, znudziło mi się :) Pozdrawiam!

      1. Dziękuję za wyjaśnienie i przepraszam za złośliwość i nadgorliwość:) Również pozdrawiam! A na koniec powiem, że zainteresowania Pana i intencje idą w jak najbardziej słusznym kierunku! Także proszę się doskonalić! Po to zamieściłam swoje uwagi, żeby podzielić się najnowszą, nie zawsze łatwo dostępną wiedzą!

        1. Pax między chrześcijany!:) Miło mi, że mogłem w takim kulturalnym miejscu przedstawić wiedzę o SP, staropolskiej szermierce i przedstawić podstawowe założenia i różnice względem „innych” szkół, szczególnie Sieniawskich. Była to dość unikalna okoliczność, z tego mianowicie faktu, że z reguły mówię o tym na wykładach na żywo, natomiast wyłuszczyć ową arcyciekawą tematykę „na piśmie” było dużą szansą promocji i przedstawienia rzetelnej informacji dla dociekliwych. I jakkolwiek sam Pana artykuł nie wyczerpuje tematu a w pewnych miejscach jest nieścisły („sztuka krzyżowa” Sieniawskich), to jednakże jest to ważny głos w dyskusji o chwale polskiej szabli i powolnym demitologizowaniu” japońskiej szabli. I za to zawsze słowa uznania. Sądzą, że Pana artykuł to dobry wstęp, zarówno do przedstawiania faktycznej „mocy” polskiej szabli jaki i do studiów nad uchigataną w ujęciu komparatystycznym w zakresie kulturowym, czysto technicznym jak i materiałowo-fizycznym (powody takiego a nie innego sposobu kucia, różnice, konstrukcja, terminologia itp). Dlatego też, ku wyższemu celowi jakim jest przywrócenie polskiej szabli, szczególnie polskiej szabli husarskiej, należnego miejsca w umysłach i sercach Polaków. Na początek:) Pozdrawiam!

  17. Drodzy Państwo.

    Katana była bronią dwuręczną. A konkretnie dwuręczną szablą. Przeznaczona była przede wszystkim do cięć. Bronią równorzędną do niej jest zachodni miecz dwuręczny.

    Katana była dobrą bronią, o wielkiej mocy cięć i tym dominowała nad mieczem. Tak jak już wspomniano strategią walki kataną były ataki wyprzedzające. Oznacza to, że walczono do jednego trafienia ponieważ na ogół takie trafienie całkowicie wyłączało przeciwnika z walki.

    Zachodni miecz dwuręczny przeznaczony był w większej mierze do pchnięć niż cięć. Cięcia zamachowe dwuręcznym mieczem miały charakter uderzenia niż cięcia. Miecz dwuręczny posiadał rozbudowany jelec, którym można była związać broń przeciwnika. Zachodnie systemy walki przykładały znaczną rolę do obrony. Walczono tak by zadać niewielką ranę, która z czasem uniemożliwi walkę.

    Podsumowując należy wziąć pod uwagę nie tylko rany jakie można zadać bronią, ale i strategię walki. Jeżeli do takiego pojedynku doszłoby a przeciwnicy nic o wcześniej o sobie nie wiedzieli, stawiałbym nieznacznie na katanę w pojedynku bez zbroi i miecz dwuręczny w pojedynku w zbrojach.

    Szabla jednoręczna vs katana to osobny temat. Jeżeli pominiemy bajki, że katana przetnie wszystko stalową zbroję a nawet samego Buddę, to tym razem postawiłbym na szablę ze względu na większą szybkość, ponawialność ataków i defensywną strategię. W katanie przeraża mnie kompletny brak osłony rąk. Wystarczy draśnięcie w palce i pojedynek jest rozstrzygnięty. Choć faktycznie frontalny atak na kogoś uzbrojonego w katanę to rzecz dobra dla samobójców.

    Pozdrawiam

  18. Zdania są podzielone, z tym,że aby się precyzyjnie wypowiadać, to należy wziąć pod uwagę, iż katana ze względu na jej budowę i sposób używania w zasadzie jest… szablą. W terminologii budo w zasadzie nie ma rozgraniczeń pomiędzy mieczem i szablą.. Katana ewoluowała na przestrzeni wieków. Tzw. ” stare ” czyli do ok 1500 r ( tu dokładnie nie wiadomo) zmieniły swój kształt i sposób wykuwania. Ale w miarę ewolucji cywilizacji w Japonii i postępu w dziedzinie wytwarzania głowni sposób używania katany się w zasadzie nie zmienił. Katana ma chwyt/jelec dostosowany do dwóch rąk i dlatego zapewne jest nazywana mieczem, ale techniki cięcia są bardzo podobne do fechtunku naszą szablą. Wygięcie głowni w katanie i jednosieczne ostrzenie służą do cięcia.. i pchnięć , natomiast miecze mają głownię prostą i ostrzoną obosiecznie .Katana nie ma tzw. zastawy, ale to jest tylko drobna różnica Reasumując – cechy użytkowe szabli tzw.polskie i katany są w zasadzie takie same. Nazywanie natomiast katany mieczem, jest tylko i wyłącznie błędem powielanym przez osoby opierające się na wiedzy teoretycznej. Trenuję fechtunek kataną od ponad 30 lat, fechtunek szablą tzw.polską od ponad 10. I dlatego też pozwalam sobie na taką opinię.

    Pozdrawiam :)

  19. Porównywanie tych broni to czysta beletrystyka.
    Realnym sprawdzianem jest pojedynek fechmistrzów a nie samouków i to najlepiej do pierwszej krwi, inaczej nikt nie czuje respektu przed otrzymaniem trafienia jak to na sparingach.
    Problem polega jednak na tym, że techniki są zgoła odmienne i tam gdzie szabliście wystarczy wykonać szybkie cięcie na dłoń, przedramię aby zyskać przewagę, to szermierz uzbrojony w katanę nastawia się na jeden a definitywny cios, który musi zadać szabliście mającego lżejszą i szybsza broń z kilkukrotnie większym wachlarzem zasłon.
    Gdybym walczył o życie, wybrałbym szablę, ale byłaby to szabla XIX wieczna a nie ciężkie „topory” wyważone na pióro do walki z konia, walki nie mającej wiele wspólnego z szermierką pieszą.
    Natomiast moją ciekawość zawsze wzbudza gloryfikowanie tzw. palucha w szabli husarskiej. Człowiek jest istotą, która gdy coś ulepszy to już nie cofa się wstecz i nie rozumiem jakim cudem taki wspaniały paluch istniał tak krótko i nigdy już nie pojawił się w polskiej szabli, a Ułani walczyli konno jeszcze w II wojnie światowej. Ot zagadka :)

  20. Drodzy Państwo,

    Moim zdaniem konstrukcja szabli husarskiej z paluchem została zapomniana ponieważ Polska poszła pod zabory. Stracicliśmy wtedy wiele ze swojej kultury, tradycji i też wiedzy o tradycyjnej walce szablą (sztuce krzyżowej), która w Polsce była czymś rodzaju rodzimej sztuki walki bronią.

    Są spory na temat palucha. Na pewno pełnił następujące funkcje: chronił kciuk, zwiększał siłę ciosu. Funkcji palucha a której mało kto wie jest to, że pozwalał na „odpuszczenie” broni. Słowem można było sobie powiesić szablę na samym kciuku. Utrudniało to wytrącenie szabli z ręki oraz pozwalało(!) na większą ilość manewrów szermierczych, kiedy szabla rotowała (np. zza pleców) do następnego ciosu czy zastawy.

    Pozdrawiam

  21. Thanks for ones marvelous posting! I really enjoyed reading it, you happen to be a great author.
    I will be sure to bookmark your blog and will come back in the future.
    I want to encourage you continue your great posts, have a
    nice day!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.