Ferajna z Hoovera: piosenką oddajemy powstańczy klimat

Ferajna z Hoovera to jeden z najpopularniejszych warszawskich zespołów ulicznych. Specjalnie dla czytelników mojego bloga przeprowadziłem wywiad z jednym z jego założycieli – Bolesławem Adamcem.


1 sierpnia 2013 roku. 69 rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Grupa czterech kolegów przebiera się w historyczne stroje, chwyta za instrumenty i wychodzi na Krakowskie Przedmieście pośpiewać powstańcze piosenki. Na scenę wybierają Skwer Herberta Clarka Hoovera.

Tak rozpoczyna się historia zespołu, który zna każdy, kto odwiedził centrum Warszawy podczas któregoś ze świąt narodowych. Ferajny z Hoovera.

Pierwszy raz pojawiliśmy się w przestrzeni miejskiej w sierpniu 2013 roku. Już wtedy reakcje ludzi były niesamowite i od razu dostrzegliśmy w tym projekcie większy potencjał. Nazwę zespołu wymyśliliśmy rok później, kiedy to setki osób pytały nas: „jak się nazywacie?”, „skąd jesteście?”, „gdzie można was znaleźć?”.

Musieliśmy coś odpowiadać, dlatego spontanicznie mianowaliśmy się Ferajną z Hoovera, ze względu na miejsce, w którym akurat występowaliśmy. Jeszcze tego samego dnia założyliśmy fanpage na FB i tak zostało.

Rok później Ferajna z Hoovera liczyła ośmiu członków, dzisiaj ta liczba wzrosła do dziesięciu. Od momentu założenia grupa nagrała profesjonalny teledysk, zdobyła wielotysięczne grono miłośników, a także zaistniała medialnie. Wciąż jednak najważniejsze jest dla nich pojawianie się na Skwerze i przybliżanie przechodniom polskiej tradycji i historii – z uśmiechem na twarzy i instrumentem w dłoni.

Członkowie Ferajny z Hoovera z muzyką związani są od dawna. Prawie każdy z nich gra w jakimś zespole, a wspólnie występują w różnych konfiguracjach. Mają za sobą setki występów, a co za tym idzie – duże doświadczenie. Mimo to nie idą śladem znanych muzyków, takich jak L.U.C czy Lao Che. Nie próbują przepisywać dawnych utworów na współczesny język. Stawiają na surowy, uliczny klimat. I to działa!

Ferajna fantastycznie łączy pokolenia. Czasem przystają przy nas całe rodziny. Niektórzy tańczą i śpiewają, inni słuchają zamyśleni. Wśród piosenek, które wykonujemy, każdy znajdzie utwór dla siebie.

Ich repertuar obejmuje zakazane piosenki, kolędy, a także pieśni legionowe, powstańcze, partyzanckie. Część z nich poznali w harcerstwie, część wynieśli z domu. Niektórych nauczyli się wspólnie. Dzięki tak dużej liczbie członków każdy wnosi do tego zbioru coś od siebie.

Obecnie wykonują przede wszystkim utwory powstańcze i legionowe, jednak w zanadrzu mają też piosenki harcerskie.

Jedną pieśń wykonują tylko w szczególnych sytuacjach – ze względu na szczególny szacunek, jakim ją darzą. Chodzi o „Rotę” Marii Konopnickiej, do której muzykę skomponował Feliks Nowowiejski.

Ważnym utworem jest dla nich także piosenka „Warszawo ma”. Powstała ona do popularnej żydowskiej melodii „Mayn Shtetele Belz”. Tekst napisał Andrzej Włast, znany ze słynnego „Tanga Milonga”. Po wybuchu wojny Włast pozostał w Warszawie i wkrótce trafił do getta. Zginął podczas próby ucieczki, najprawdopodobniej na przełomie 1942 i 1943 roku.

Teledysk do utworu „Warszawo ma” pojawił się na YouTubie w lipcu zeszłego roku i do dzisiaj zebrał ponad 100 tysięcy wyświetleń.

Utwór wybrali wspólnie z Mateuszem Wyszogrodzkim, który był pomysłodawcą i realizatorem produkcji. Wcześniej współpracowali przy drobnych projektach – fotografiach i filmikach na potrzeby zespołu.

„Warszawo ma” to ostatnia, a zarazem najsmutniejsza piosenka Andrzeja Własta. Przedstawia ona dobitnie obraz codziennego życia w getcie, dlatego też zdecydowaliśmy się właśnie na nią.

Udało nam się pozyskać kilka złotych z Inicjatyw Młodzieżowych na wypożyczenie odpowiedniego sprzętu i zabraliśmy się do pracy. My udaliśmy się do studia nagrywać podkład, a Mateusz ze znajomymi na plan zdjęciowy.

Mimo wielu sukcesów i dużej popularności nie zarabiają dużo na swoich występach. Pieniądze zebrane „do kapelusza” wydają na stroje lub struny do instrumentów. Jak twierdzą – najlepszą nagrodą za ich starania są pozytywne reakcje widzów. W tym samych weteranów powstania. Ci słuchają dawnych utworów z autentycznym wzruszeniem.

Najczęściej powtarzające się pytanie na ich profilu facebookowym brzmi: kiedy debiutancki album? Niestety – przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Chcielibyśmy wydać płytę, ale szczerze mówiąc jeszcze tego nie planujemy. Zależy nam na tym, aby nagrać ją na naszym skwerze, by uchwycić uliczny klimat. Nie jest to proste, dlatego chętnie podjęlibyśmy współpracę z jakąś instytucją.

Mamy dużo materiału, dzięki któremu moglibyśmy nagrać nawet trzy płyty!

***

Za pomoc w realizacji materiału dziękuję Bolesławowi Adamcowi z Ferajny Hoovera. Fotografia wykorzystana do ilustracji artykułu pochodzi z profilu FB zespołu.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.