Husarskie parówki, czyli patriotyczna gimbaza

Husarskie parówki, czyli patriotyczna gimbaza

Co ma wspólnego patriotyzm z Lewandowskim? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, wystarczy zajrzeć do lodówki. Tam obok puszki Coli z wizerunkiem naszego najlepszego piłkarza już wkrótce będziemy mogli odnaleźć… husarskie parówki.

Na początek refleksja osobista. Tworząc blog, który oglądacie, chciałem podzielić się ze światem tematami, które interesowały mnie od zawsze. Zagadnieniami związanymi z polską kulturą, historią, tradycją czy czymś, co osobiście lubię nazywać patriotycznym stylem życia.

W moim przypadku to ostatnie związane jest bardziej z lekturą Pana Tadeusza w towarzystwie wódki lub miodu pitnego niż epatowaniem patriotycznymi dziarami. I jakkolwiek megalomańsko to brzmi – naprawdę lubię spędzać czas wolny właśnie w ten sposób. Powiem więcej. Do tego wszystkiego puszczam sobie Chopina. A co!

Sacrum sprzedane

Dawniej sądziłem, że patriotyzm to wartość na tyle głęboka i indywidualna, że ciężko byłoby przekuć ją na biznesowy sukces. Wiem, byłem naiwny. KAŻDĄ wartość idzie przekuć na biznesowy sukces.

Kto nie wierzy, niech zajrzy do sklepów w okolicach lutego – mniej więcej w tym okresie kapitalizm bezpardonowo gwałci miłość, czyli to samo uczucie, które jeszcze sto lat temu definiowali wyłącznie poeci. Dzisiaj nawet taki wzniosły Leśmian ze swoimi chruśniakami i majowymi nocami może wylądować na dupie różowego słonika. Oczywiście o ile wystarczająco duża liczba klientów zdecyduje się taki gadżet kupić.

Nie chodzi o to, że mam problem z samą ideą. Taki jest świat, tacy są jego mieszkańcy. Ostatecznie tomik takiego Leśmiana można wydać w pięknej oprawie, a któryś z jego wierszy zamienić w ciekawy utwór muzyczny. Nie inaczej jest z patriotyzmem.

Sam współpracuje z kilkoma markami, które pogodziły promocję postaw patriotycznych z zarabianiem pieniędzy. W profesjonalny sposób promują ciekawe wzornictwo, dobrą jakość, całość produkcji utrzymują w Polsce – nawet jeśli z biznesowego punktu widzenia wydaje się to bezzasadne.

I ok, ciężko potępiać takie podejście.

Schody zaczynają się wtedy, kiedy typowy Sebix-rekin-biznesu instrumentalnie zaczyna wykorzystywać wartości patriotyczne, żeby zarobić parę groszy. Właśnie za tą granicą zaczyna się patriotyczna gimbaza.

Husarskie hot-dogi

Kilka dni temu internet obiegło zdjęcie stoiska z husarskimi hot-dogami. We wspomnianym Panu Tadeuszu nad ciepłe parówki przekładano chołodziec i bigos, a całość popijano raczej winem lub wódką niż Pepsi. Ten fakt zdaje się domorosłym biznesmenom nie przeszkadzać.

1
Zdjęcie pochodzi ze strony www.pulsik.pl, kliknięcie spowoduje przeniesienie na stronę źródłową.

Patriotyczne fast-foody to wierzchołek góry lodowej. Firma Cobi w swojej ofercie ma klocki nawiązujące do scen z powstania warszawskiego:

barykada-powstanie-warszawskie,5510-barykada-front,k3djZatnlKiRlOvRlmRk-
Zdjęcie pochodzi ze strony www.cobi.pl, kliknięcie spowoduje przeniesienie na stronę źródłową.

Z kolei na Allegro hitem jest patriotyczna, niepodległościowa, ozdobiona wizerunkiem orła… fasola (http://allegro.pl/fasola-patriotyczna-z-orlem-niepodleglosciowa-i6284775776.html). Tak zachwala ją sprzedający:

Fasola z orzełkiem ma niezwykłą i długą historię. Już na pierwszy rzut oka wywołuje zdumienie i urzeka kształtem. Co więcej, na niektórych ziarnach, nad orzełkiem, występuje niewielka plamka, przypominająca koronę polskiego godła.

DSC_2291
Zdjęcie pochodzi ze strony www.allegro.pl, kliknięcie spowoduje przeniesienie na stronę źródłową.

Dodajcie do tego patriotyczne biało-czerwone chodaki, pościel z kotwicami powstańczymi, magnesy na lodówki i bieliznę. A to wciąż nie wszystko!

Popyt rodzi podaż

Pośmialiście się? To pora sypnąć piaskiem po oczach. Niestety – gdyby nie było zapotrzebowania na takie wątpliwej jakości gadżety, nikt nigdy by ich nie sprzedawał. „Popyt rodzi podaż” to zasada stara jak świat. To, co możemy znaleźć na sklepowych półkach, jest odbiciem nas samych.

Już jakiś czas temu pisałem o często powierzchownym i płytkim postrzeganiu patriotyzmu przez Polaków. O tym, że chętnie rzucamy wielkimi hasłami, ale palcem nie kiwniemy, kiedy trzeba coś poprawić w naszym otoczeniu. O tym, że historię postrzegamy wybiórczo, nie uczymy się na błędach naszych przodków, a przez to – jesteśmy skazani na ich powtarzanie. O tym, że patriotyzm wiążemy z polityką, podczas gdy polityka to zawsze gra interesów, a nie idei.

I niestety – sami jesteśmy winni tych biało-czerwonych chodaków i niepodległościowej fasoli. Za wielu z nas nosi koszulki z orłem, za mało chociaż raz czytało tego nieszczęsnego Pana Tadeusza.

***

Zdjęcie miniatury pochodzi ze strony www.pulsik.pl

5 Comments

  1. Cóż, odnoszę jednak wrażenie, że pojawienie się Cobi w tym zestawieniu jest jednak trochę nieuczciwe. Imho to, że krajowy producent klocków (również polska firma produkująca swoje wyroby w naszym kraju) uderzył w tematykę historyczną jest bardzo fajne.

    Prawdopodobnie nie byłem za młodu jedynym dzieciakiem, który z duńskich LEGO próbował złożyć drugowojenne pojazdy – uważam więc, że to świetne, iż Cobi zdecydowało się wypuścić serię dedykowaną dzieciakom z historycznym zacięciem. Fakt,że w tej kolekcji znalazły się też polskie pojazdy jeszcze bardziej się chwali.

    Czy klocki są zbyt infantylne by krzewić patriotyzm, czy wiedzę historyczną? Nie sądzę – wszak wychowanie w patriotycznym duchu powinno odbywać się „od dziecka”.

  2. Fasola czy parówy to już przegięcie, ale inicjatywę historycznych klocków popieram. Czemu nie wpajać historii i patriotyzmu najmłodszym przez zabawę?

  3. Akurat co do Cobi – co w tym złego, robią polskie wojsko z drugiej wojny więc powstańcy pasują jak najbardziej, poza tym zaczynali dużo wcześniej zanim patriotyzm stał się „trędi”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.